sobota, 18 stycznia 2020

#18 Niespodzianka Różańcowa - co się kryje w "Zdrowaś Maryjo"?


Jakiś czas temu jakoś inaczej spojrzałem na Różaniec św. Oczywiście nie chodzi o ten różaniec będący przedmiotem, ale modlitwą - wspaniałą, biblijną, medytacyjną. Znowu, podobnie jak już wielokrotnie to miało miejsce, jestem przekonany, że to interwencja z Wysoka podsunęła mi takie ujęcie tej cudnej modlitwy. To nie moja w tym zasługa, ale łaska. Niby to dość oczywista sprawa, ale nie do końca. Już przechodzę do sedna.

W trakcie szybkiej, mechanicznej modlitwy na różańcu, może nam umykać pochodzenie poszczególnych części tzw. "Zdrowaśki". Przypomnijmy je sobie szybko. Mamy tam:
  1.  Pozdrowienie archanioła Gabriela, które wypowiedział do Matki Boże w trakcie zwiastowania - "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą" (por. Łk 1,28);
  2.  Pozdrowienie św. Elżbiety, które skierowała pod adresem swojej krewnej Maryi - "błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus" (por. Łk 1,42);
  3.  Na końcu zaś znajduje się modlitwa Kościoła - "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen"
fot. StockSnap, Pixabay.com

I teraz kwestia, do której zmierzam. Zauważmy, że słowa archanioła są przekazem od Boga Ojca, który poprzez swojego posłańca zaprasza Maryję do macierzyństwa, Boskiego macierzyństwa. Wybór Maryi na Matkę Syna Bożego potwierdza Gabriel choćby w słowach: "znalazłaś bowiem łaskę u Boga" (Łk 1,30).

Z kolei słowa św. Elżbiety płyną z natchnienia Ducha Świętego. Czytamy: "Duch Święty napełnił Elżbietę" (Łk 1,41).

I wreszcie trzecia część "Zdrowaśki" to modlitwa Kościoła. A czym jest Kościół? Jedna z definicji mówi, że to mistyczne ciało Pana Jezusa. 

Widzicie już pewnie dobrze o co chodzi w tym naszym spotkaniu, prawda? Tak, macie rację. W modlitwie "Zdrowaś Maryjo" ukrywa się obecność całej Trójcy Przenajświętszej, wszystkich Trzech Osób z osobna. Niby to oczywiste, no nie? Ale z drugiej strony nie tak całkiem. A tymczasem niejako cała Trójca pozdrawia Matkę Bożą, która tak Ją ukochała i najdoskonalej była Jej poddana. To jest jeszcze jeden dowód na to, że obecność Maryi w Kościele nic nie umniejsza kultowi Boga Najwyższego, bo sam Bóg, z własnej woli, tak wielkimi darami obdarował Piękną Kecharitomene, czyli Piękną Pełną Łaski Maryję.

Przy okazji chciałbym zaprosić Was do włączenia się w naszą wspólna modlitwę różańcową w grupie na Facebooku o nazwie InBiRR, czyli Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. To tylko dziesiątek Różańca dziennie, a gdy się nas zbiera duża grupa, wówczas potęga modlitwy jest przeogromna. Oczywiście nie musi to być "tylko" dziesiątek, ale oczywiście to jest minimum, które połączone z mocą Bożą i wstawiennictwem Matki Bożej daje wspaniałe owoce. Tym z Was, którzy już w grupie uczestniczycie, gorąco dziękuję, a pozostałych z całego serca najserdeczniej zapraszam.

Czy chcesz dołączyć do różańcowej armii Maryi?

sobota, 4 stycznia 2020

#12radośnik Schengen radości

Niech Bóg się zmiłuje nad nami, niech nam błogosławi;
niech zajaśnieje dla nas Jego oblicze!
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie - pośród wszystkich ludów” (Ps 67(66), 2-3)


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus w tym nowym roku i na wieki wieków oraz Maryja zawsze Dziewica!

Moi Mili! 

Trwamy jeszcze w okresie bożonarodzeniowym, choć już minęła Oktawa. Przyjmijcie raz jeszcze najserdeczniejsze życzenia noworoczne, szczególnie Ci, którzy nie czytali poprzedniego radośnika. Tak się składa, że nowy rok kalendarzowy na Biblijnym Rabanie otwiera dokładnie 150 wpis na blogu. Dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić refleksją, która, tak sobie myślę, powinna nam ustawić cały ten rok naszego wspólnego biblijnego rabanowania.

Nie spodziewając się jeszcze co tam znajdę, otworzyłem w Nowy Rok psalm 67(66). Od razu rzucił mi się w oczy fragment, który zacytowałem na wstępie tego tekstu. Jest tam m.in. mowa, jak widzicie, o pragnieniu i życzeniu, aby Boże Oblicze zajaśniało nad ludźmi. Kojarzy się Wam coś? Na pewno przypominacie sobie pierwsze czytanie, odczytywane w Nowy Rok. Chodzi o to z Księgi Liczb (por. Lb 6,22-27). Tam znajduje się bardzo podobny tekst o tym, jak arcykapłan Aaron ma błogosławić lud w imię Boże.

Psalm 67(66) pięknie rozwija myśl zawartą w Lb. Nie bez przyczyny jest w Biblii Tysiąclecia zatytułowany "O błogosławieństwo na trud apostolski". Czasami można się spotkać z opinią, że judaizm ze swej natury nie jest religią misyjną. Jeśli to prawda, to psalm 67 jest prawdziwie nowatorskim tekstem, w którym czuć powiew Nowego Testamentu (o obecności Nowego Testamentu w Starym przeczytasz też m.in. w tekście o biblijnym da Vincim). Zauważmy, że w Księdze Liczb Aaron ma przede wszystkim błogosławić Izraelitom, natomiast w psalmie już nie chodzi o samych członków Narodu Wybranego, którzy już nie tylko sami mają cieszyć się i doświadczać Bożego błogosławieństwa, ale ma ono od nich promieniować dalej "by na ziemi znano Jego (Bożą) drogę, Jego (Boże) zbawienie - pośród wszystkich ludów". I to jest już nakaz maksymalnie misyjny! Pięknie wiąże się także ze zbliżającą się uroczystością Trzech Króli i naszym chrztem, które mocno wiążą się z wymiarem misyjnym. Dla chrześcijanina radość jest zawsze w strefie Schengen i nie ma dla niej żadnych granic (zerknijcie też do tekstu o przynagleniu miłości). Oczywiście chodzi tu jeszcze o coś wiele, wiele, wiele razy bardziej doskonałego niż unijne Schengen.
fot. pizar_kestrap, Pixabay.com
Taka jest właśnie radość chrześcijańska i cudownie, że Opatrzność pozwala nam się spotykać u progu nowego roku w kontekście tego typu tekstów. Chciałbym, żeby naszym wielkim tegorocznym pragnieniem było doświadczanie Bożej miłości, błogosławieństwa i miłości; lecz nie tylko doświadczanie, ale wychodzenie z tym dalej, do innych, do tych całkiem w porządku i do tych, którzy całkiem pogubili się na drogach życia.

Kochani, Bóg nas potrzebuje. Potrzebuję i ja Was, bo jedynie z Waszą pomocą rabanowanie może być naprawdę skuteczne. Nie pragnę rozgłosu ani żadnej ziemskiej sławy, ale bardzo pragnę rozgłosu dla Słowa Bożego. W związku z tym proszę Was gorąco o komentowanie, o udostępnianie; szczególnie, jeśli jakiś materiał coś zmienił w Twoim życiu na lepsze. Wychodźmy z tą chrześcijańską radością: mówmy i dzielmy się tym, co mamy najcenniejszego - Słowami samego Boga. Nie o to chodzi, żeby kogoś siłą do czegoś zmuszać, ale jeśli potrzeba to "głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę" (2 Tm 4,2).

Z góry Bóg zapłać Wam za pomoc w rabanowaniu. Mogę na Was liczyć, na Ciebie, która/który czyta ten tekst, prawda?


Cytat na dzisiaj:  

"Bądź jak światło, które wędruje przez noc i po drodze zapala zgasłe gwiazdy" (P. Bosmans, "Szczęście na każdy dzień", Semen, Wrocław 2006)

A jak Ty osobiście rozumiesz powyższy cytat?


Jeszcze raz życzę Wam wspaniałego nowego roku 2020 i coraz większej miłości do Bożego Słowa.

sobota, 28 grudnia 2019

#11radośnik Dwie misje

„Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą»” (Łk 1,28)

„Na to rzekł Bóg do Jonasza: «Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?» Odpowiedział: «Słusznie gniewam się śmiertelnie». Rzekł Pan: «Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?»” (Jon 4,9-11)



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Moi Drodzy! 

Niedawno przeżywaliśmy uroczystość Bożego Narodzenia i ciągle jeszcze trwamy w radości, jaką ten bardzo ważny dzień w liturgii z sobą niesie. To doskonała okazja, żeby znów spotkać się na Biblijnym Rabanie w ramach serii Radośnik. Chciałem się z Wam podzielić refleksją, która zrodziła się we mnie w trakcie tych Świąt.

Scena Zwiastowania jest często przywoływana w ramach Adwentu i mocno kojarzy się również z Bożym Narodzeniem, bo przecież wydarzyła się 9 miesięcy wcześniej. Być może w trakcie lektury tej sceny nie zawsze na pierwszy plan wysuwa się następujący wątek. Wiemy dobrze, że aniołowie to istoty o wiele doskonalsze niż ludzie przede wszystkim jeśli chodzi o jasność umysłu i inteligencję. Mimo tego, że Matka Boża była najdoskonalszym człowiekiem, archanioł Gabriel był jednym z najważniejszych aniołów, czyli właśnie archaniołem. Było to spotkanie dwóch wybitnych istot, ale jednak anioła z człowiekiem. Jeśli spróbujemy wczuć się w rolę Gabriela uświadomimy sobie, że musiał on przyjść z Bożym orędziem do człowieka. Pan Bóg postanowił stać się człowiekiem, a nie aniołem! Co więcej, również po zmartwychwstaniu Pan Jezus zachował swoje ciało, które stało się ciałem uwielbionym, ale jednak było to nadal ciało, którego nie posiadają aniołowie.

fot. andreas160578, Pixabay.com
Św. Jan Maria Vianney mawiał, że aniołowie są przyjaciółmi Boga, ale to jednak kapłani, czyli ludzie, Go zastępują. Co więcej, chyba też ten święty mówił, że gdyby zobaczył anioła i kapłana, to najpierw uklęknąłby przed kapłanem. A zatem archanioł musiał przyjść z radosną nowiną do człowieka. Patrząc tak po ludzku, było to trudna misja - iść z tak wielkim wyróżnieniem do kogoś, kto był mimo wszystko tylko człowiekiem, choć tak wspaniałym. No właśnie - wspaniałym m.in. dzięki tzw. uprzedzającej łasce Pana Boga, który przygotował Maryję do roli Bożej Matki już w momencie Jej Niepokalanego Poczęcia. Po raz kolejny powiedzmy - takiej łaski dostąpił człowiek, nie anioł. Jeszcze inna kwestia - żaden z aniołów nie przyjmuje Chrystusa w Komunii św. mimo, że są tak blisko Niego. Między innymi św. o. Pio mówił, że aniołowie zazdroszczą ludziom możliwości... cierpienia dla Boga. I wreszcie powiedzmy: Matka Boża w litanii loretańskiej nazywana jest Królową aniołów, a zatem człowiek rządzi wszystkimi zastępami istot anielskich!

Ktoś może powie, że aniołowie są na tyle doskonali, że pokornie uznają królowanie Maryi. Musimy jednak pamiętać, że aniołowie to nie bezwolne roboty, ale istoty obdarzone wolną wolą. Przykładem ich buntu wobec wielkiej miłości Boga do ludzi są aniołowie potępieni - szatani. Złe duchy robią wszystko, żeby odciągnąć człowieka od miłości Boga. Z różnych świadectw wiemy, jak bardzo demony nie cierpią Maryi, ale muszą być jej uległe i czmychają przez odbiciem Bożej chwały, która w Maryi odbija się najpiękniej.

Tym bardziej musimy docenić piękno postawy archanioła Gabriela i wszystkich aniołów, którzy wiernie trwają przy Bogu i Jego woli. Powinniśmy też być wdzięczni naszym Aniołom Stróżom, że wspierają nas i nie zazdroszczą miłości Bożej tak obficie na nas zlanej.


fot. Pezibear, Pixabay.com

Powyżej omówiliśmy sobie pierwszą misję, jakiej podjął się archanioł Gabriel. Teraz krótko odwołajmy się jeszcze do postawy proroka Jonasza. Zapewne dobrze znamy jego losy i trudną misję, jaką polecił mu Bóg - iść do Niniwy i ogłosić jej mieszkańcom, że muszą się nawrócić, bo inaczej spotka ich wielka kara. Pamiętamy, jak Jonasz rękami i nogami wymigiwał się od tej misji. Zwłaszcza z końcowego fragmentu Księgi Jonasza, którą przytoczyliśmy na wstępie, wynika jedna z głównych przyczyn, dla których prorok nie chciał iść do niniwitów. On po prostu zazdrościł tym grzesznikom, że Bóg im przebaczy; był pyszny, czuł się lepszy od nich. Na przykładzie historii z krzewem rycynusowym i robaczkiem Pan Bóg chciał uświadomić prorokowi, jak bardzo Jemu - Bogu Miłosiernemu - żal było pokutujących i nawracających się mieszkańców miasta, którym przebaczył ich przewinienia.

Wrogość szatanów do ludzi i egoizm proroka Jonasza prowadzą nas do przynajmniej dwóch przyczyn, z powodu których w naszym życiu często brakuje radości. Są to pycha i zazdrość, a więc dwa z pięciu tzw. grzechów głównych. Prorokowi Jonaszowi brakowało radości, gdyż był pyszny i zazdrościł niniwitom łaski Bożej. Diabli są przykładem całkowitego braku szczęści z powodu totalnej pychy i zazdrości.

Być może i w naszym życiu często pycha i zazdrość blokują pokłady Bożej radości. A może przypominamy starszego syna z przypowieści o miłosiernym ojcu, którego wcale nie ucieszył powrót młodszego brata (Łk 15,11-32). Jakie jest antidotum na pychę i zazdrość? To pokora, dostrzeżenie i wdzięczność za cuda Boże w życiu moim i uwielbienie Boga za dobro jakie czyni także w życiu innych ludzi. Tylko tyle i aż tyle.


Cytat na dzisiaj:  

"Prawdziwej radości zawsze towarzyszy wdzięczność" (cytaty.info)

A jak Ty osobiście rozumiesz powyższy cytat?


Życzę Wam wspaniałego nowego roku 2020 i coraz większej miłości do Bożego Słowa. Do poczytania już po 1 stycznia :)

Poprzedni radośnik >>>

wtorek, 24 grudnia 2019

Adwent 2019 #9 Miłość (zawsze) blisko

 9 dzień nowenny do Dzieciątka Jezus: "Miłość (zawsze) blisko"


Dzień 8 >>>

Znak Krzyża św.

Wzbudzenie intencji, w jakiej modlisz się w tej nowennie

Litania do Dzieciątka Jezus

Rozważanie na dzień 9

Miłość... Tyle się o niej mówi, ale bardzo często w niewłaściwym znaczeniu. Dla nas, chrześcijan, Miłość to przede wszystkim przymiot Boga Wcielonego. Odczuwamy to szczególnie mocno właśnie w okresie świątecznym.

Pozwólcie, że dzisiaj nie będę odwoływać się do żadnego filmu albo zwykłej książki, ale najzwyczajniej w świecie zerkniemy od razu do Pisma Świętego.

O miłości napisano w nim bardzo wiele. Ten temat przewija się poprzez biblijne stronice Starego jak i Nowego Przymierza. Bodaj naczelnymi tekstami o miłości są te o tym, że "tak (...) Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3,16), "Bóg jest miłością" (1 J 4,8) i oczywiście słynny 13 rozdział 1 Kor, gdzie znajduje się hymn o miłości. Można by oczywiście mnożyć te teksty w nieskończoność.

fot. mccartyv, Pixabay.com
Proponuję jednak, żeby to nasze dzisiejsze zerknięcie do Słowa Bożego nie skupiało się na jakimś z góry ustalonym tekście, ale na całości. Może spróbujmy dzisiaj mimo wszystkich obowiązków znaleźć chwilę, żeby przeczytać dowolne fragmenty i odczuć miłość Bożą z nich wypływającą. Nie chodzi zupełnie o to, żebyśmy jakoś magicznie losowali cytaty, ale po prostu usiądźmy i wczytajmy się w jeden, dwa fragmenty i odczytajmy je przede wszystkim w kontekście ogromnej miłości, jaką Pan Bóg nas zawsze obdarza, a której w wyjątkowy sposób doświadczamy właśnie w tym bożonarodzeniowym czasie.

Przekonujemy się, że Pan jest blisko. I co ważne, jest blisko nie tylko teraz, ale zawsze. Może nazbyt często umyka nam, że Pan jest z nami w okolicy, w której przebywamy >>>. Jest tuż, tuż przy nas - jest w nas.

A zatem kończymy to nasze dziewięciodniowe podążanie drogą utkaną z rozmaitości, jak głosił tytuł tego cyklu. Wierzę, że ten czas inspirowany był z Wysoka i pozwolił nam przebyć kawałek drogi we właściwym kierunku. Mogliśmy odkryć jakiś znikomy procent wartości ukrytych w filmach, książkach, internecie, itp., ale zawsze to coś.

Przez ostatnie dni odkryliśmy, że za słowami wiara, nadzieja i miłość kryje się hasło "Pan jest blisko". Dobrym podsumowaniem naszych spotkań może być radośnik o Trzech poziomach radości >>>, do którego lektury Was gorąco zachęcam.

Dzięki, że towarzyszyliście mi i, daj Boże, do siego roku :) Zapewne jeszcze w tym roku ukaże się jeden tekst radośnikowy, a przynajmniej chciałbym, żeby tak było.

"i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą" (Ef 3,19)

Co tak osobiście wyniosłem z tych dziewięciu spotkań?

PS Zadanko: Okażę dziś, jutro i codziennie komuś miłość. Zadanko dodatkowe: zachęcam, żebyście w komentarzach wypsiali inne filmy i książki, które inspirują Was adwentowo. Proszę też, żebyście podzieli się Waszą opinią w komentarzach co do tych naszych spotkań. Dzięki :)


Chwila ciszy...

"Ojcze nasz"
"Zdrowaś Maryjo"
"Chwała Ojcu"

Dzieciątko Jezus, zmiłuj się nad nami (3 razy)

Znak Krzyża św.

PS 2 Oczywiście z okazji Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego co najlepsze, a szczególnie coraz większej miłości do Słowa Bożego.

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Adwent 2019 #8 | Jest nadzieja

  8 dzień nowenny do Dzieciątka Jezus: "Jest nadzieja"


Dzień 7 >>>

Znak Krzyża św.

Wzbudzenie intencji, w jakiej modlisz się w tej nowennie

Litania do Dzieciątka Jezus

Rozważanie na dzień 8

Ostatnio, jak pewnie pamiętacie, zajmowaliśmy się dwoma słowami-kluczami: wiara i Pan. Dzisiaj zajmiemy się słowami "jest" oraz "nadzieja".

W gronie wielkiej trójki jakimi są wiara, nadzieja i miłość wydaje się, że to nadzieja jest tą najbardziej tajemniczą materią. Nie wiem jak Wy, ale ja myślę, że stosunkowo łatwiej jest wytłumaczyć, co to znaczy wierzyć i co to znaczy kochać niż sensownie objaśnić, co to znaczy mieć nadzieję. No właśnie, co to znaczy mieć nadzieję...?

Zastanawiając się nad tym, jaki film, książka czy nagranie mogłoby dobrze zobrazować nadzieję, przypomniałem sobie mój ulubiony film: "Misja" Roland Joffé. Nie mogło go zabraknąć wśród naszych tegorocznych adwentowych rozmaitości :)

Nawet jeśli znacie dobrze ten film, przypomnijmy sobie razem tę przepiękną scenę.



Myślę, że to, co widzimy na tym nagraniu, jest właśnie nadzieją. Najprościej rzecz ujmując nadzieja mówi o tym, że ostatnie słowo należy do Pana Boga, a nie do naszych grzechów i słabości, nie do zła.

O nadziei nie ma co za dużo filozofować, ale po prostu uklęknąć przy kratkach konfesjonału i jej doświadczyć w pełni. Podobnie jak kamienie w przypadku Rodrigo Mendozy, w konfesjonale nasze grzechy Bóg odcina od nas i jest wielkie święto. A zatem ona JEST - ona, NADZIEJA. Jeśli ktoś ci próbuje wmówić, że jej nie ma, a już szczególnie w twoim przypadku, to powiedz mu, niech się puknie w czoło ;)

"A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5) 
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM»" (J 8,58)

Tak więc z dzisiejszego dnia bierzemy szczególnie dwa słowa: jest i nadzieja. Widzimy, że mamy już w sumie po dwóch dniach cztery słowa: wiara, nadzieja, Pan, jest. Zapewne domyślacie się też jakie słowo jutro będzie nam przyświecać. Ale drugie z nich może niekoniecznie jest już tak od razu oczywiste :)

Czy jest we mnie chrześcijańska nadzieja i czy wzbudzam ją u innych?

Zadanie na dziś (i nie tylko): jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś, pobiegnij do kratek konfesjonału i odbądź spowiedź adwentową. Zastanów się też, komu dziś bardzo konkretnie przywrócisz nadzieję, którą Tobie już przywrócił Pan Bóg.

Chwila ciszy...

"Ojcze nasz"
"Zdrowaś Maryjo"
"Chwała Ojcu"

Dzieciątko Jezus, zmiłuj się nad nami (3 razy)

Znak Krzyża św.

PS Serdecznie zapraszam na jutrzejszy, specjalny, wigilijny dzień nowenny!

niedziela, 22 grudnia 2019

Adwent 2019 #7 | Wiara w Pana

  7 dzień nowenny do Dzieciątka Jezus: "Wiara w Pana"



Znak Krzyża św.

Wzbudzenie intencji, w jakiej modlisz się w tej nowennie

Litania do Dzieciątka Jezus

Rozważanie na dzień 7

Przyznam, że dość długo zastanawiałem się, jaka będzie tematyka trzech ostatnich dni nowenny przed Bożym Narodzeniem. Naraz dostałem światło za sprawą pewnego nagrania, które było inspiracją do stworzenia małej trylogii. Już mówię o co chodzi.

Zacznę od wspomnianego nagrania. Trwa ono niecały kwadrans, więc gorąco zachęcam Was do jego wysłuchania, a dla tych, którzy nie mają czasu, streszczę go pokrótce pod filmem.



Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to jedno z najbardziej niezwykłych świadectw. (Uwaga spoiler :) Generalnie jest w nim poruszony temat nadopiekuńczości matki nad córką, która prowadzi do tego, że córka wyjeżdża zagranicę. Przez pewien czas utrzymuje kontakt z matką, ale potem ślad po niej znika. Dopiero jakiś prywatny detektyw wynajęty przez matkę dowiedział się, że córka została porwana i pracuje jako prostytutka. Jej matka przechodziła głębokie załamanie nerwowe, ale nic nie pomagało. Dopiero krok po kroku zaczęła zbliżać się do Chrystusa, w Którego do tej pory zupełnie nie wierzyła. Nikt po ludzku nie dawał jej żadnych szans na ratunek dla córki, ale kobieta czuła dziwny pokój w sercu.

Córka "pracowała" na jednej z paryskich ulic. Tak się złożyło, że stawała na ulicy czekając na klientów akurat naprzeciwko kaplicy klasztornej, gdzie non stop trwała Adoracja Najświętszego Sakramentu. Początkowo nie zwracała na to uwagi, ale chcąc nie chcąc przez okno pierwszego piętra widziała Pana Jezusa w Hostii, Który patrzył na nią. Matka z kolei coraz częściej chodziła na Adorację u siebie do kościoła.

fot. davideeucaristia, Pixabay.com
Przyszedł taki moment, że córka powiedziała sobie: obsłużę jeszcze jednego klienta i rzucam tę robotę. Wiedziała co ją za to czeka: śmierć... I przyjechał ten ostatni. Wsiadła do jego samochodu. Był jednak jakiś inny niż pozostali. Patrzył na nią nie z pożądaniem, ale czystą miłością i serdecznością w oczach. I tu największa tajemnica: powiedział jej, że ma dla niej dokumenty i zawiezie ją na lotnisko, żeby mogła wrócić do domu. Normalnie, szczęka jej opadła... Gdy już byli na lotnisku, sięgnęła do teczki otrzymanej od obcego, żeby wydobyć dokumenty, ale gdy podniosła oczy, ten obcy już zniknął...

Dziewczyna wróciła do domu i kolejną dla niej zagadką był fakt, że nie zastała matki, która modliła się w kościele, a przecież córka zawsze pamiętała ją jako osobę niewierzącą.

Dziś ta dziewczyna jest siostrą zakonną i pracuje we Włoszech pomagając dziewczynom, które przechodzą dramat podobny do niej.

Myślę, że to świadectwo nie potrzebuje zbyt długiego komentarza. Chciałbym, żeby z tego dzisiejszego, niedzielnego dnia zostało w naszej pamięci przede wszystkim jedno: uwierzmy w żywego Chrystusa! Wiadomo, że to hasło może przewija się dość często jako slogan i na wielu z nas może nie robić wrażenia, ale ono jest prawdziwe: UWIERZ W PANA, a zobaczysz, co to są cuda!!! Zawierz mu i pamiętaj, że ten kończący się Adwent to nie lukrowany czas oczekiwania na coś tam czy kogoś tam, ale na ŻYWEGO BOGA!!! Wybaczcie te duże litery, ten krzyk, ale to musi do nas dotrzeć, żebyśmy przeżyli to Boże Narodzenie naprawdę na serio.

Może być i tak, że ten Adwent jest dla Ciebie totalną klapą: nic Ci nie wyszło, wszystkie postanowienia padły już na drugi albo trzeci dzień, zamiast lepszym, stałeś się jeszcze bardziej pogubionym człowiekiem. To może zabrzmi dziwnie, ale tamte sprawy nie są teraz tak istotne jak ta jedna: UWIERZ W PANA, ZAUFAJ PANU już dziś. Teraz, przed ekranem, ze smartfonem w ręce czy gdziekolwiek: zawołaj do Niego. Jeśli po tym Adwencie zostanie w Tobie "przynajmniej" wiara i zaufanie do Bożego Dzieciątka to już możesz powiedzieć, że ten Adwent nie był czasem straconym. To będzie wspaniały punkt wyjścia do równie wspaniałej przygody z Bogiem.

"Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" (Łk 18,8) 
"Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»" (1 Kor 12,3)

A zatem słowa na dziś to wiara i Pan. Jutro kolejna para słów. Podobnie w Wigilię. Dowiecie się o co w tym chodzi ;)

Czy odważyłem się uwierzyć i zaufać Panu?

Proponuję, żeby te trzy ostatnie dni nowenny kończyły się nie tylko pytaniem, ale i konkretnym zadaniem. Zadanie na dziś (i powtarzajmy je najlepiej jak najczęściej): posiedź przed Najświętszym Sakramentem przynajmniej 15 minut. Forma modlitwy dowolna. Możesz "tylko" siedzieć i patrzeć na Pana Jezusa.

Chwila ciszy...

"Ojcze nasz"
"Zdrowaś Maryjo"
"Chwała Ojcu"

Dzieciątko Jezus, zmiłuj się nad nami (3 razy)

Znak Krzyża św.

sobota, 21 grudnia 2019

Adwent 2019 #6 | Cisza...

 6 dzień nowenny do Dzieciątka Jezus: "Cisza..."


Dzień 5 >>>

Znak Krzyża św.

Wzbudzenie intencji, w jakiej modlisz się w tej nowennie

Litania do Dzieciątka Jezus

Rozważanie na dzień 6

Chciałbym, żebyśmy dzisiaj nawiązali szczególnie do wczorajszej ciszy, która była głównym tematem dnia 5 nowenny. Dzisiaj poniekąd też będzie, ale raczej nie tyle ona, co jej owoce. 

Na kanale Ku Bogu można znaleźć zapowiedzi nagrania audiobooka na podstawie książki "Cisza". Warto tam zaglądać nie tylko ze względu na te konkretne materiały, ale cały zestaw inspirujących i Bożych treści.

Wiemy dobrze, że cisza tylko dla ciszy nie miałaby większego znaczenia. Jednakże jeśli pozwolimy Panu Bogu przychodzić do nas w tym szczególnym czasie, kiedy nasza uwaga wreszcie odłącza się od zgiełku, możemy pobyć z Nim sam na sam. W życiu człowieka ważne są relacje, a nawet bardzo ważne. Ważne są spotkania z drugim człowiekiem i wspólne podążanie ku Panu, ale cisza, intymne spotkanie z Panem Bogiem jest również nieodzowne w życiu prawdziwego chrześcijanina.

Cicha noc, święta noc..., fot. JerzyGorecki, Pixabay.com

A co konkretnie w kontekście Boga i życia daje nam cisza? Powiedzieliśmy sobie już, że cisza pozwala lepiej wsłuchać się w głos Pana Boga. Pozwala ona również później inaczej spojrzeć na świat i jego zgiełk; pozwala także nabrać nieco dystansu. Tak czysto fizycznie daje możliwość regeneracji ducha. Możemy też powiedzieć, że cisza uczy nas w pewnym sensie tracenia dla Boga jakichś informacji, które mogły do nas dotrzeć czy jakichś innych, jeśli tak można powiedzieć, dobrodziejstw zgiełku. Jednak ten czas, spędzony sam na sam z Panem Bogiem, jest najlepiej wykorzystany. Dzięki ciszy możemy też lepiej usłyszeć potrzeby innych, które może już dawno zagłuszyliśmy w sobie. Co więcej, cisza pozwala też uniknąć wielu grzechów języka.

Zachęcam Was gorąco, żebyście podzieli się poniżej Waszymi spostrzeżeniami na temat ciszy, może owocami wczorajszego dnia tą ciszą wypełnionego.

"W nawróceniu i spokoju, jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła" (Iz 30,15).

Jak ja postrzegam ciszę?

PS Ciekawostka: podobno słowo cisza występuję w Biblii Tysiąclecia tylko 10 razy. Dodatkową lekturą z dzisiejszego dnia może być książka "Ciszej proszę... Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać" Susan Cain. Możecie tam zerknąć w wolniejszym czasie. Ta pozycja rzuca jeszcze inne światło na ciszę.


Chwila ciszy...

"Ojcze nasz"
"Zdrowaś Maryjo"
"Chwała Ojcu"

Dzieciątko Jezus, zmiłuj się nad nami (3 razy)

Znak Krzyża św.

PS Zapraszam już jutro na kolejny odcinek.