sobota, 30 października 2021

Proszę na Słowo #32 [30.10.2021]

 Czytania z dnia wraz z komentarzami >>> 

30 października 2021 - dzień powszedni albo wspomnienie NMP w sobotę, rok B, I

Po prostu: proszę na Słowo

fot. Volker Glätsch from Pixabay 

"Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne" (Rz 11,29)

Jakże to dobrze, że Bóg nas wybrał i nigdy z nas nie zrezygnuje; to jedno z najbardziej wypełnionych nadzieją zdań w Biblii; Jego zaproszenie do Nieba jest dla nas zawsze aktualne.

Jaka jest moja odpowiedź na to zaproszenie?


                     
"A kiedy myślę: «Moja noga się chwieje», wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie!" (Ps 94(93),18)

Stwierdzenie bardzo proste, jedno z najprostszych w Biblii; jakże często jednak trudne do wykonania w praktyce. A tymczasem w tym m.in. przejawia się Boża wszechmoc, że im większe słabości i grzechy, tym jeszcze więcej Bożej pomocy i Miłości (por. Rz 5,20 oraz 2 Kor 12,9).

Czy mam to na uwadze, gdy jest mi trudno?

 

"Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony" (Łk 14,11)

To jedno - najważniejsze - ale jak mawia pewien Ksiądz, uniżenie jest też znakomitym młotem na szatana. Zły wiele spraw potrafi zmałpować, ale uniżenia nie potrafi, jest zbyt pyszny. Dlatego w otwartym starciu ze złem nie mamy szans, ale uniżając się, wygrywamy bez walki.

Jak często praktykuję modlitwę leżenia krzyżem?
 
 

 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze. 
Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać.  

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

czwartek, 7 października 2021

#21 Pochylmy się nad... Rdz 2,18-25

Kobieta jako... dusza? 


Po blisko rocznym rozbracie z serią "Pochylmy się nad...", najstarszą na tym blogu, przyszedł czas na kolejny odcinek. Dziś zaglądamy do znanego drugiego rozdziału Księgi Rodzaju, którego lektura ostatnio pozwoliła mi, jak wierzę z Ducha Świętego, odczytać ten fragment inaczej niż dotychczas.

Zazwyczaj w tym kontekście mówi się o nierozerwalności małżeństwa i słusznie, bo rzeczywiście ta perykopa odnosi się bardzo wyraźnie do spraw małżeńskich. A co by się stało, gdybyśmy przeczytali go tak: Adam jako istota człowieka, Ewa jako dusza, a zwierzęta i pozostałe byty jako sfera materialna, cielesność człowieka - to, co widzialne. Bo rzeczywiście od początku zamiarem Boga była, jest i będzie nierozłączność ciała i duszy w człowieku; człowiek to wszak ciało i dusza, o czym współcześnie często się zapomina. W związku z tym człowiek czasami "pisze list rozwodowy" (por. Mk 10,2-16) i oddala żonę (tu czytaj: duszę); bo zobaczył w niej coś odrażającego, co u Izraelitów mogło być przesłanką do oddalenia żony (por Pwt 24,1). Człowiek, czasami może na skutek zbyt małych starań o duszę, oddala ją, bo nie może znieść jej podpowiedzi albo po prostu uważa ją za niepotrzebną. Wtedy nierzadko kieruje się sprawami materialnymi i one traktuje jako swoje spełnienie, a tymczasem podobnie jak u Adama w raju w stosunku do zwierząt, rzeczy materialne nie są w stanie zrekompensować człowiekowi braku Ewy (czyt. duszy), bo człowiek do wyższych rzeczy został stworzony.

Poza tym podobnie jak Pan Bóg poprosił Adama o nazwanie istot żywych, tak człowiek z Bożą pomocą uczy się właściwie nazywać poszczególne aspekty swojego ciała, życia, tego, co go otacza. Do tego jednak w imieniu Boga najlepszą dla niego pomocniczką jest dusza, czyli Ewa.

Trzeba jednak pamiętać, że Chrystus poprzez swoje wcielenie uświęcił też to co cielesne i ludzkie (por. Hbr 2,9-11), ale uczy jednocześnie właściwych propozycji, aby nie w tym co ludzkie, szukać najwyższego szczęścia, ale zawsze w pierwszej kolejności kierować swoją uwagę ku Bogu.

A jeśli dusza jest w człowieku na pierwszym miejscu, jego życie wówczas toczy się tak, jak jest to opisane w Ps 128(127). Zerknijcie też, proszę, tam oraz do wszystkich innych tekstów, o których sobie mówimy.

Jaką mam relację z moją duszą
 

Napiszcie też swoje zdanie w temacie, a jeśli ten wpis Wam się choć trochę spodobał, polubcie i podeślijcie go innym.


 
Zapraszam też do lektury innych blogowych treści, np.:

Z Księgi Rodzaju

 

 
Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.


Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.
 

czwartek, 30 września 2021

#43 Kto w Dziejach Apostolskich (dosłownie!) umarł w czasie Eucharystii i ożył?

Czas na ostatni tegoroczny odcinek w ramach serii Pan Bóg na wakacjach. W tym roku była ona wyjątkowo długa, bo trwała aż trzy miesiące, ale świetnie się składa - dobiega końca 30 września, czyli w dniu wspomnienia wielkiego miłośnika Biblii - św. Hieronima.

fot. Bertsz, Pixabay 

Chciałbym, żebyśmy na zakończenie zerknęli do 20 rozdz. Dziejów Apostolskich, a konkretnie do wersetów 7-13. Jak zawsze gorąco proszę Was o przeczytanie fragmentu Biblii przed czytaniem wpisu. Jest tam opisany tzw. cud w Troadzie. W tym opowiadaniu znajdujemy kolejnego bohatera epizodycznego Biblii na poczet tego sezonu wakacyjnej serii - to młodzieniec o imieniu Eutych. Czytamy, że św. Paweł w domu w Troadzie sprawował Mszę św (nazywaną łamaniem chleba). Jego kazanie było baaaaaaardzo długie i zdarzyło się, że jeden z uczestników, właśnie Eutych, zasnął i wypadł z okna, bo tam siedział. Widząc co się stało, św. Paweł wybiegł do chłopca wespół z innymi i uspokoił zebranych, że chłopak żyje. Wiemy jednak, że zginał, bo o tym nieco wcześniej wspomniano. Św. Paweł wyraził się jednak podobnie jak Jezus w domu Jaira (por. Łk 8,49-56). Następnie jest mowa jak Paweł kontynuował Mszę aż do rana (!). Rano wyruszył w drogę, a zanim to się stało, przyprowadzono mu Eutycha żywego.

Generalnie można przypuszczać, że Paweł wskrzesił chłopaka i potem udał się kontynuować Mszę. Dziwi jednak to, że nie ma o tym mowy w tekście, ale chłopak pojawia się dopiero rano. Pewnie tak trzeba ten tekst rozumieć, ale mnie się tu skojarzyło nieco inne podejście do tej perykopy. Nie wiem jak Wy, ale ja mam jakieś takie mocne skojarzenie w stylu: Eutych - Jezus. Zobaczmy, że Eutych podobnie jak Chrystus stracił życie w czasie Mszy (ofiary) i dopiero rankiem widziano go żywego. Oczywiście to zapewne nadinterpretacja i nie ma tu rzecz jasna zupełnego podobieństwa, ale myślę, że ten chłopak doświadczył na sobie wyjątkowości Eucharystii. A tak na marginesie: jego sen trochę przypominał sen Apostołów z ogrodu Getsemani. Wydaje mi się, że tamta Eucharystia mogła szczególnie wpisać się w pamięć młodzieńca nie tylko jako doświadczenie traumatyczne z racji upadku z okna, ale także jako coś szczególniej niż zazwyczaj rzutującego na sferę ducha.

Poza tym mam wrażenie, że autor natchniony chciał też podkreślić szczególnie potęgę Eucharystii. Najświętsza Ofiara jest tym, co daje życie; Jezus, który się w niej ofiaruje, jest Życiem. Wszelkie cuda i łaski z Eucharystii biorą początek, co tak pięknie, choć może pośrednio, wybrzmiewa z tego 20 rozdz. Dziejów Apostolskich.

Jak, tak w wymiarze osobistym, postrzegamy historię Eutycha w kontekście Mszy św. 

To tyle, moi Drodzy, jeśli chodzi o tegoroczne wakacje na Biblijnym Rabanie. Jak wszystko dobrze pójdzie, spotkamy się za rok w szóstym już sezonie. Dzięki, że jesteście. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejne wpisy blogowe, które już w październiku.

Św. Hieronimie, módl się za nami i ucz nas miłości do Słowa Bożego i wytrwałości w Jego głoszeniu!




Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 22 września 2021

#42 Kto w Ewangelii dał przepiękne świadectwo o Maryi?

Mamy już drugą połowę września, ale w tym roku wakacje na Biblijnym Rabanie trwają dłużej - do końca miesiąca. Ukłon w stronę studentów ;)

fot. janeb13, Pixabay 

Dziś zajmiemy się kolejną drugoplanową, a raczej epizodyczną postacią Biblii. Przechodzimy ze Starego Testamentu do Ewangelii, a konkretnie do Łk 11,27-28.

Nasza dzisiejsza bohaterka występuje w Biblii jedynie w 27. wersecie 11. rozdziału Ewangelii św. Łukasza, a i tak zdążyła wykrzyczeć jeden z najpiękniejszych hymnów na cześć Matki Bożej - hymn bardzo Chrystocentryczny. Te bardziej znane to np. pozdrowienie Archanioła Gabriela albo słowa powitania wypowiedziane przez św. Elżbietę. Oba te teksty są bardziej znane, bo wypowiadamy je choćby w modlitwie "Zdrowaś Maryjo".

Tymczasem w Łk 11,27 czytamy: "Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś»". Owa nieznana nam z imienia kobieta na bazie nauczania Pana Jezusa, prawdopodobnie nie znając Matki Bożej osobiście, wypowiedziała o Niej tak wspaniałe świadectwo.

Pamiętamy, co Jezus odpowiedział: "Lecz On rzekł: <<Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je>>". Ta kobieta nie dość, że uwielbiła Jezusa i Jego Matkę, to jeszcze sprowokowała Pana do wypowiedzenia ważnego świadectwa o innych, którzy zachowują Boże słowo. Okazuje się, że jeśli słuchamy Bożego słowa i nim żyjemy jesteśmy tak samo błogosławieni, czyli szczęśliwi jak Matka Boża. Czyż nie jest to piękne świadectwo?

To już jest wątek raczej poboczny, ale chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na słowa Jezusa, które mówił wtedy, gdy ta kobieta wykrzyknęła znane nam już zdanie. Chrystus nauczał wtedy o tym, jak się modlić, nauczył modlitwy "Ojcze nasz", zachęcał do wytrwałości na modlitwie i po wyrzuceniu złego ducha odpierał zarzuty, iż rzekomo uczynił to mocą Belzebuba. Nie wiem jak Wam, ale mnie się tutaj mocno skojarzyło to wszystko, z czego słynie Matka Boża. Wszak jest Ona niezwykle skuteczną orędowniczką, wypraszającą u Boga wiele łask - jest nauczycielką dobrej modlitwy. Poza tym egzorcyści podkreślają, że Maryja przychodzi z bardzo wielką pomocą szczególnie w tych przypadkach, gdy wszelkie inne sposoby wyrzucenia złych duchów zawodzą. I jeszcze jedno przypomnienie: w dalszej części rozdziału 11. jest mowa m.in. o świetle, które stawia się na świeczniku, a nie pod korcem. Czyż Maryja po Bogu nie jest najjaśniejszym światłem, które wskazuje nam drogę jako Stella Maris?

Poza tym dla mnie ta kobieta z 11. rozdziału Ewangelii św. Łukasza jest typem człowieka, który może nieoczekiwanie, gdzieś właśnie z tłumu, powie lub uczyni coś, co zmieni życie wielu. Miejmy oczy i uszy zawsze otwarte, te fizyczne również, ale przede wszystkim duchowe.

Czy zatem dostrzegamy jak bardzo Maryjny, a przede wszystkim Chrystocentryczny jest ten 11. rozdział Ewangelii Łukaszowej, a wszystko niejako sprowadza się do uwielbienia Maryi przez tę nieznaną nam kobietę?

PS Dopiero teraz mi się to rzuciło w oczy: rozdział Łk 11 ma 54 wersety, a świadectwo kobiety o Maryi jest jak pamiętamy w wierszu 27. Jest to dokładnie w centrum tej perykopy...

Jeśli tylko chcecie wesprzeć rozprzestrzenianie się Bożego Słowa, biblijne rabanowanie, polubcie i polećcie tego bloga innym. Dzięki.



Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

czwartek, 16 września 2021

Proszę na Słowo #31 [16.09.2021]

Czytania z dnia wraz z komentarzami >>>

16 września 2021 - wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa, rok B, I

Zapraszam serdecznie na kolejną dawkę Bożego Słowa.

Rembrandt, Chrystus i jawnogrzesznica, fot. wikimedia w domenie publicznej

"Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich" (1 Tm 4,14-15)

Św. Paweł pisze do Tymoteusza, zachęcając go, aby ten starał się o takie postępy, które byłyby widoczne dla wszystkich. Czy to jakoś nie kłóci się ze słowami Chrystusa z Kazania na Górze, gdzie była mowa m.in. o czynieniu dobra skrycie, bez rozgłosu, bo Ojciec, który jest w niebie, widzi w ukryciu i odda (pot. Mt 6,4). Bynajmniej nie ma tu sprzeczności. To, żeby inni widzieli postępy, nie jest celem w samym sobie, ale okazją do zbudowania innych, a to jeden z największych czynów miłości. 

Czy może w moim życiu czasami zbyt mocno nie chowam się z dobrymi czynami, unikając okazji do bycia świadkiem Chrystusa dla innych?


                    
"Zesłał odkupienie swojemu ludowi, ustanowił na wieki swoje przymierze" (Ps 111(110),9)

Gdy mowa o przymierzu, to czasami nasuwają mi się fragmenty Pisma, gdzie jest mowa o tym, jak Izraelici proszą Boga, aby ten przebaczył im ich niewierności i odnowił z nimi przymierze pomny na swoją obietnicę i sprawiedliwość. W życiu ludzkim jest raczej tak, że gdy któraś ze stron zawini, to potem jej wina nierzadko powoduje rozpad. Tymczasem wobec grzechu ludzi to Bóg na mocy swej sprawiedliwości odnawia to przymierze, choć sam ani trochę nie zawinił.

A jak ja przeżywam moje przymierze (na mocy chrztu św. łaska uświęcająca) z Bogiem i w jakim jest ono stanie?

 

"Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» " (Łk 7,47-50)

W tym fragmencie Ewangelii pięknie widać trzy cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Możemy powiedzieć, że nadzieja przyprowadziła tę kobietę do Jezusa, wiara pozwoliła jej zostać ocaloną, jak sam Chrystus zauważył, natomiast miłość jest skutkiem wielkich dzieł Boga w jej życiu. Piękne trio.

A na ile ja żyję na co dzień wiarą, nadzieją i miłością?
 
 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 18 sierpnia 2021

Proszę na Słowo #30 [18.08.2021]

Czytania z dnia wraz z komentarzami >>>

18 sierpnia 2021 - dzień powszedni, rok B, I

Zapraszam na kolejne spotkanie ze Słowem Bożym.

fot. Lars_Nissen, Pixabay 


"Odpowiedziała im oliwka:
<<Czyż mam się wyrzec mojej oliwy,
która służy czci bogów i ludzi,
aby pójść i kołysać się ponad drzewami?>>" (Sdz 9,9)


Zapewne nie jest to interpretacja wpisująca się w najważniejsze przesłanie tego fragmentu, ale mnie trochę zaskoczyła wzmianka o bogach. Wiadomo, że mamy do czynienia z tekstem natchnionym i jego przekaz jest teocentryczny. Jotam w swojej opowieści użył jednak nieco pogańsko brzmiącego określenia (bogów i ludzi), przekazując treści Boże, mówiąc o sprawach w konsekwencji prowadzących do Boga. Skojarzyło mi się to z mitologią i Trylogią Tolkiena, gdzie też mowa jest o postaciach z baśni, a przekaz dzieła jest chrześcijański.

Może Jotam to taki trochę Tolkien dowodzący, że o sprawach Bożych można też skutecznie mówić posługując się dziedziną fantasy?


                    
"[Król] Prosił Ciebie o życie: Ty go obdarzyłeś
długimi dniami na wieki i na zawsze"
(Ps 21(20),5)


Czasami zdarza się, że człowiek prosi Boga choćby o jeszcze kilka dni życia, np. jeśli jest na coś poważnie chory, a Pan Bóg uzdrawia go i/lub obdarowuje tego kogoś wieloma latami życia. Trochę podobnie było z niebawem już błogosławionym ks. Wyszyńskim, który był tak chory, że za cud uważał sprawowanie każdej kolejnej Mszy św., a w konsekwencji przeżył tak wiele lat. A my jako chrześcijanie mamy obietnicę właśnie życia "na wieki i na zawsze".

Czy podejmując np. adopcję duchową dziecka poczętego proszę tylko, żeby ono szczęśliwie się urodziło, czy już idę dalej i proszę, aby też pięknie przeżyło życie i umarło kiedyś z przyczyn naturalnych w opinii świętości?

 

"Oni [robotnicy winnicy] poszli. Wyszedłszy [gospodarz winnicy] ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił [zaprosił do pracy kolejnych pracowników]" (Mt 20,5)

To jeden z tych fragmentów Słowa, które najdobitniej pokazują, jak Bóg jest inny niż ludzie. Logika Boża nie przystaje do naszej. A poza tym powyższy wiersz skojarzył mi się z opisem Męki Pana Jezusa na krzyżu: "Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej" (Łk 23,44). Jezus tam na krzyżu walczył o "robotników", czyli nas wszystkich i z każdą minutą, a w zasadzie nieprzerwanie, nawet dużo częściej niż właściciel winnicy, wychodził do naszych serc i wychodzi do dziś i zaprasza do współpracy z sobą. Potem nastanie czas wypłaty wynagrodzenia. Dobry Łotr był tym, który zarobił wiele rzutem na taśmę...

A my ile wtedy zarobimy?
 

 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 11 sierpnia 2021

#41 Kto pomógł Samsonowi w realizacji jego powołania?

W pierwszym odcinku tej serii, poprzez którą w tym roku poszukujemy śladów działania Pana Boga w postaciach drugoplanowych, a właściwie epizodycznych, w Biblii, przyjrzeliśmy się postawie służącej żony Naamana. Odsyłam do tamtego odcinka >>>. Dziś cofamy się do epoki sędziów. Zerknijcie, proszę, do 16. rozdziału Księgi Sędziów.

Samson niszczy świątynię Dagona, fot. wikimedia w domenie publicznej

Czytamy tam m.in. o tym, jak Samson przez uleganie żądzom i lekkomyślność dał się obezwładnić Filistynom i stał się ich niewolnikiem z wyłupionymi oczyma. Złamał ślub nazireatu (szczególnie na skutek obcięcia włosów), co sprawiło, że moc Boża go opuściła.

Czytamy też, jak pewnego razu dostojnicy filistyńscy ucztowali ku czci bożka Dagona. Postanowili na dodatek naigrawać się z oślepionego Samsona. Przyprowadzono go z więzienia i wiele tysięcy ludzi napawało się jego opłakanym widokiem. Wtedy z pomocą przyszedł mały chłopiec, który prowadził dawnego mocarza. "I rzekł Samson do chłopca, który go trzymał za rękę: «Prowadź mnie i pozwól mi dotknąć kolumn, na których stoi dom, abym się o nie oparł»" (Sdz 16,26).

Samson poprosił go, aby ten pomógł mu oprzeć się rękoma o dwie kolumny. Tak też się stało. Już uprzednio Pan sprawił, że włosy Samsona odrosły i tym razem ku trwodze zebranych, na nowo silny Samson naruszył kolumny, a wraz z nimi cały budynek i "tych, których wówczas zabił sam ginąc, było więcej aniżeli tych, których pozabijał w czasie całego swego życia" (Sdz 16,30).

Jakże to piękna opowieść i jakże aktualna w życiu nas ludzi czasów współczesnych! W tej historii ważne jest znaczenie dosłowne: Pan przywrócił swoją łaskę mocarzowi, a ten wymierzył karę poganom, którzy czcili fałszywego bożka. Postawa Samsona objawia się jednak czasami w naszym życiu, gdy chadzamy swoimi drogami i właściwie na własne życzenie pakujemy się w tarapaty. Zdarza się, że człowiek upada tak nisko, że z mocarza ducha staje się pośmiewiskiem i narzędziem w szponach demonów. Co wtedy? Niejednokrotnie Pan wysyła wówczas takiego "małego chłopca", jakąś osobę, okoliczność, szansę - cokolwiek - którą będąc mocarzem człowiek być może gardził jako niewartą uwagi. Okazuje się jednak, że dzięki tej drobnostce człowiek nie tylko staje się znów sobą, wkracza na nowo na drogę swojego powołania, ale dodatkowo staje się jeszcze mocniejszy niż przedtem - wszak na koniec swojego życia Samson zabił więcej Filistynów niż za życia. Nawiązując do słów św. Pawła z Nowego Testamentu (por. 2 Kor 12,9), możemy powiedzieć, że w swojej niemocy Samson stał się jeszcze mocniejszy. Oto jest paradoks Bożej wszechmocy, dla której nieraz największe dno staje się pretekstem do szczególnie intensywnego działania. "Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20).

Na koniec równie ważna sprawa: no dobra, ale koniec końców Samson zginął, więc czy możemy tu mówić o happy endzie? Otóż możemy i to jeszcze możemy tu wyczuć bardzo nieśmiałą aluzję do największego HAPPY ENDU w dziejach! Czy pamiętamy Kto umarł na krzyżu, abyśmy mogli żyć wiecznie? Oczywiście, że tak - to Jezus Chrystus! Samson zginął poniekąd na skutek własnych grzechów, ale wybawił lud od Filistynów. Chrystus żadnego grzechu nie popełnił, ale wziął je na siebie (Jezus grzechem??? >>>) i zmartwychwstał. Samson był tylko człowiekiem, nie żadnym herosem czy Herkulesem i musiał czekać na zmartwychwstanie, które wysłużył dopiero nasz Pan Jezus Chrystus.

Czy my dostrzegamy w naszym życiu takich "małych chłopców", poprzez których Bóg pomaga nam powracać na drogi naszego powołania i chce coś przekazać albo obdarzyć łaską?

Jeśli tylko chcecie wesprzeć rozprzestrzenianie się Bożego Słowa, biblijne rabanowanie, polubcie i polećcie tego bloga innym. Dzięki.



Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.