czwartek, 30 września 2021

#43 Kto w Dziejach Apostolskich (dosłownie!) umarł w czasie Eucharystii i ożył?

Czas na ostatni tegoroczny odcinek w ramach serii Pan Bóg na wakacjach. W tym roku była ona wyjątkowo długa, bo trwała aż trzy miesiące, ale świetnie się składa - dobiega końca 30 września, czyli w dniu wspomnienia wielkiego miłośnika Biblii - św. Hieronima.

fot. Bertsz, Pixabay 

Chciałbym, żebyśmy na zakończenie zerknęli do 20 rozdz. Dziejów Apostolskich, a konkretnie do wersetów 7-13. Jak zawsze gorąco proszę Was o przeczytanie fragmentu Biblii przed czytaniem wpisu. Jest tam opisany tzw. cud w Troadzie. W tym opowiadaniu znajdujemy kolejnego bohatera epizodycznego Biblii na poczet tego sezonu wakacyjnej serii - to młodzieniec o imieniu Eutych. Czytamy, że św. Paweł w domu w Troadzie sprawował Mszę św (nazywaną łamaniem chleba). Jego kazanie było baaaaaaardzo długie i zdarzyło się, że jeden z uczestników, właśnie Eutych, zasnął i wypadł z okna, bo tam siedział. Widząc co się stało, św. Paweł wybiegł do chłopca wespół z innymi i uspokoił zebranych, że chłopak żyje. Wiemy jednak, że zginał, bo o tym nieco wcześniej wspomniano. Św. Paweł wyraził się jednak podobnie jak Jezus w domu Jaira (por. Łk 8,49-56). Następnie jest mowa jak Paweł kontynuował Mszę aż do rana (!). Rano wyruszył w drogę, a zanim to się stało, przyprowadzono mu Eutycha żywego.

Generalnie można przypuszczać, że Paweł wskrzesił chłopaka i potem udał się kontynuować Mszę. Dziwi jednak to, że nie ma o tym mowy w tekście, ale chłopak pojawia się dopiero rano. Pewnie tak trzeba ten tekst rozumieć, ale mnie się tu skojarzyło nieco inne podejście do tej perykopy. Nie wiem jak Wy, ale ja mam jakieś takie mocne skojarzenie w stylu: Eutych - Jezus. Zobaczmy, że Eutych podobnie jak Chrystus stracił życie w czasie Mszy (ofiary) i dopiero rankiem widziano go żywego. Oczywiście to zapewne nadinterpretacja i nie ma tu rzecz jasna zupełnego podobieństwa, ale myślę, że ten chłopak doświadczył na sobie wyjątkowości Eucharystii. A tak na marginesie: jego sen trochę przypominał sen Apostołów z ogrodu Getsemani. Wydaje mi się, że tamta Eucharystia mogła szczególnie wpisać się w pamięć młodzieńca nie tylko jako doświadczenie traumatyczne z racji upadku z okna, ale także jako coś szczególniej niż zazwyczaj rzutującego na sferę ducha.

Poza tym mam wrażenie, że autor natchniony chciał też podkreślić szczególnie potęgę Eucharystii. Najświętsza Ofiara jest tym, co daje życie; Jezus, który się w niej ofiaruje, jest Życiem. Wszelkie cuda i łaski z Eucharystii biorą początek, co tak pięknie, choć może pośrednio, wybrzmiewa z tego 20 rozdz. Dziejów Apostolskich.

Jak, tak w wymiarze osobistym, postrzegamy historię Eutycha w kontekście Mszy św. 

To tyle, moi Drodzy, jeśli chodzi o tegoroczne wakacje na Biblijnym Rabanie. Jak wszystko dobrze pójdzie, spotkamy się za rok w szóstym już sezonie. Dzięki, że jesteście. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejne wpisy blogowe, które już w październiku.

Św. Hieronimie, módl się za nami i ucz nas miłości do Słowa Bożego i wytrwałości w Jego głoszeniu!




Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 22 września 2021

#42 Kto w Ewangelii dał przepiękne świadectwo o Maryi?

Mamy już drugą połowę września, ale w tym roku wakacje na Biblijnym Rabanie trwają dłużej - do końca miesiąca. Ukłon w stronę studentów ;)

fot. janeb13, Pixabay 

Dziś zajmiemy się kolejną drugoplanową, a raczej epizodyczną postacią Biblii. Przechodzimy ze Starego Testamentu do Ewangelii, a konkretnie do Łk 11,27-28.

Nasza dzisiejsza bohaterka występuje w Biblii jedynie w 27. wersecie 11. rozdziału Ewangelii św. Łukasza, a i tak zdążyła wykrzyczeć jeden z najpiękniejszych hymnów na cześć Matki Bożej - hymn bardzo Chrystocentryczny. Te bardziej znane to np. pozdrowienie Archanioła Gabriela albo słowa powitania wypowiedziane przez św. Elżbietę. Oba te teksty są bardziej znane, bo wypowiadamy je choćby w modlitwie "Zdrowaś Maryjo".

Tymczasem w Łk 11,27 czytamy: "Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś»". Owa nieznana nam z imienia kobieta na bazie nauczania Pana Jezusa, prawdopodobnie nie znając Matki Bożej osobiście, wypowiedziała o Niej tak wspaniałe świadectwo.

Pamiętamy, co Jezus odpowiedział: "Lecz On rzekł: <<Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je>>". Ta kobieta nie dość, że uwielbiła Jezusa i Jego Matkę, to jeszcze sprowokowała Pana do wypowiedzenia ważnego świadectwa o innych, którzy zachowują Boże słowo. Okazuje się, że jeśli słuchamy Bożego słowa i nim żyjemy jesteśmy tak samo błogosławieni, czyli szczęśliwi jak Matka Boża. Czyż nie jest to piękne świadectwo?

To już jest wątek raczej poboczny, ale chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na słowa Jezusa, które mówił wtedy, gdy ta kobieta wykrzyknęła znane nam już zdanie. Chrystus nauczał wtedy o tym, jak się modlić, nauczył modlitwy "Ojcze nasz", zachęcał do wytrwałości na modlitwie i po wyrzuceniu złego ducha odpierał zarzuty, iż rzekomo uczynił to mocą Belzebuba. Nie wiem jak Wam, ale mnie się tutaj mocno skojarzyło to wszystko, z czego słynie Matka Boża. Wszak jest Ona niezwykle skuteczną orędowniczką, wypraszającą u Boga wiele łask - jest nauczycielką dobrej modlitwy. Poza tym egzorcyści podkreślają, że Maryja przychodzi z bardzo wielką pomocą szczególnie w tych przypadkach, gdy wszelkie inne sposoby wyrzucenia złych duchów zawodzą. I jeszcze jedno przypomnienie: w dalszej części rozdziału 11. jest mowa m.in. o świetle, które stawia się na świeczniku, a nie pod korcem. Czyż Maryja po Bogu nie jest najjaśniejszym światłem, które wskazuje nam drogę jako Stella Maris?

Poza tym dla mnie ta kobieta z 11. rozdziału Ewangelii św. Łukasza jest typem człowieka, który może nieoczekiwanie, gdzieś właśnie z tłumu, powie lub uczyni coś, co zmieni życie wielu. Miejmy oczy i uszy zawsze otwarte, te fizyczne również, ale przede wszystkim duchowe.

Czy zatem dostrzegamy jak bardzo Maryjny, a przede wszystkim Chrystocentryczny jest ten 11. rozdział Ewangelii Łukaszowej, a wszystko niejako sprowadza się do uwielbienia Maryi przez tę nieznaną nam kobietę?

PS Dopiero teraz mi się to rzuciło w oczy: rozdział Łk 11 ma 54 wersety, a świadectwo kobiety o Maryi jest jak pamiętamy w wierszu 27. Jest to dokładnie w centrum tej perykopy...

Jeśli tylko chcecie wesprzeć rozprzestrzenianie się Bożego Słowa, biblijne rabanowanie, polubcie i polećcie tego bloga innym. Dzięki.



Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

czwartek, 16 września 2021

Proszę na Słowo #31 [16.09.2021]

Czytania z dnia wraz z komentarzami >>>

16 września 2021 - wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa, rok B, I

Zapraszam serdecznie na kolejną dawkę Bożego Słowa.

Rembrandt, Chrystus i jawnogrzesznica, fot. wikimedia w domenie publicznej

"Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twój postęp widoczny był dla wszystkich" (1 Tm 4,14-15)

Św. Paweł pisze do Tymoteusza, zachęcając go, aby ten starał się o takie postępy, które byłyby widoczne dla wszystkich. Czy to jakoś nie kłóci się ze słowami Chrystusa z Kazania na Górze, gdzie była mowa m.in. o czynieniu dobra skrycie, bez rozgłosu, bo Ojciec, który jest w niebie, widzi w ukryciu i odda (pot. Mt 6,4). Bynajmniej nie ma tu sprzeczności. To, żeby inni widzieli postępy, nie jest celem w samym sobie, ale okazją do zbudowania innych, a to jeden z największych czynów miłości. 

Czy może w moim życiu czasami zbyt mocno nie chowam się z dobrymi czynami, unikając okazji do bycia świadkiem Chrystusa dla innych?


                    
"Zesłał odkupienie swojemu ludowi, ustanowił na wieki swoje przymierze" (Ps 111(110),9)

Gdy mowa o przymierzu, to czasami nasuwają mi się fragmenty Pisma, gdzie jest mowa o tym, jak Izraelici proszą Boga, aby ten przebaczył im ich niewierności i odnowił z nimi przymierze pomny na swoją obietnicę i sprawiedliwość. W życiu ludzkim jest raczej tak, że gdy któraś ze stron zawini, to potem jej wina nierzadko powoduje rozpad. Tymczasem wobec grzechu ludzi to Bóg na mocy swej sprawiedliwości odnawia to przymierze, choć sam ani trochę nie zawinił.

A jak ja przeżywam moje przymierze (na mocy chrztu św. łaska uświęcająca) z Bogiem i w jakim jest ono stanie?

 

"Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!» " (Łk 7,47-50)

W tym fragmencie Ewangelii pięknie widać trzy cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Możemy powiedzieć, że nadzieja przyprowadziła tę kobietę do Jezusa, wiara pozwoliła jej zostać ocaloną, jak sam Chrystus zauważył, natomiast miłość jest skutkiem wielkich dzieł Boga w jej życiu. Piękne trio.

A na ile ja żyję na co dzień wiarą, nadzieją i miłością?
 
 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 18 sierpnia 2021

Proszę na Słowo #30 [18.08.2021]

Czytania z dnia wraz z komentarzami >>>

18 sierpnia 2021 - dzień powszedni, rok B, I

Zapraszam na kolejne spotkanie ze Słowem Bożym.

fot. Lars_Nissen, Pixabay 


"Odpowiedziała im oliwka:
<<Czyż mam się wyrzec mojej oliwy,
która służy czci bogów i ludzi,
aby pójść i kołysać się ponad drzewami?>>" (Sdz 9,9)


Zapewne nie jest to interpretacja wpisująca się w najważniejsze przesłanie tego fragmentu, ale mnie trochę zaskoczyła wzmianka o bogach. Wiadomo, że mamy do czynienia z tekstem natchnionym i jego przekaz jest teocentryczny. Jotam w swojej opowieści użył jednak nieco pogańsko brzmiącego określenia (bogów i ludzi), przekazując treści Boże, mówiąc o sprawach w konsekwencji prowadzących do Boga. Skojarzyło mi się to z mitologią i Trylogią Tolkiena, gdzie też mowa jest o postaciach z baśni, a przekaz dzieła jest chrześcijański.

Może Jotam to taki trochę Tolkien dowodzący, że o sprawach Bożych można też skutecznie mówić posługując się dziedziną fantasy?


                    
"[Król] Prosił Ciebie o życie: Ty go obdarzyłeś
długimi dniami na wieki i na zawsze"
(Ps 21(20),5)


Czasami zdarza się, że człowiek prosi Boga choćby o jeszcze kilka dni życia, np. jeśli jest na coś poważnie chory, a Pan Bóg uzdrawia go i/lub obdarowuje tego kogoś wieloma latami życia. Trochę podobnie było z niebawem już błogosławionym ks. Wyszyńskim, który był tak chory, że za cud uważał sprawowanie każdej kolejnej Mszy św., a w konsekwencji przeżył tak wiele lat. A my jako chrześcijanie mamy obietnicę właśnie życia "na wieki i na zawsze".

Czy podejmując np. adopcję duchową dziecka poczętego proszę tylko, żeby ono szczęśliwie się urodziło, czy już idę dalej i proszę, aby też pięknie przeżyło życie i umarło kiedyś z przyczyn naturalnych w opinii świętości?

 

"Oni [robotnicy winnicy] poszli. Wyszedłszy [gospodarz winnicy] ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił [zaprosił do pracy kolejnych pracowników]" (Mt 20,5)

To jeden z tych fragmentów Słowa, które najdobitniej pokazują, jak Bóg jest inny niż ludzie. Logika Boża nie przystaje do naszej. A poza tym powyższy wiersz skojarzył mi się z opisem Męki Pana Jezusa na krzyżu: "Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej" (Łk 23,44). Jezus tam na krzyżu walczył o "robotników", czyli nas wszystkich i z każdą minutą, a w zasadzie nieprzerwanie, nawet dużo częściej niż właściciel winnicy, wychodził do naszych serc i wychodzi do dziś i zaprasza do współpracy z sobą. Potem nastanie czas wypłaty wynagrodzenia. Dobry Łotr był tym, który zarobił wiele rzutem na taśmę...

A my ile wtedy zarobimy?
 

 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 11 sierpnia 2021

#41 Kto pomógł Samsonowi w realizacji jego powołania?

W pierwszym odcinku tej serii, poprzez którą w tym roku poszukujemy śladów działania Pana Boga w postaciach drugoplanowych, a właściwie epizodycznych, w Biblii, przyjrzeliśmy się postawie służącej żony Naamana. Odsyłam do tamtego odcinka >>>. Dziś cofamy się do epoki sędziów. Zerknijcie, proszę, do 16. rozdziału Księgi Sędziów.

Samson niszczy świątynię Dagona, fot. wikimedia w domenie publicznej

Czytamy tam m.in. o tym, jak Samson przez uleganie żądzom i lekkomyślność dał się obezwładnić Filistynom i stał się ich niewolnikiem z wyłupionymi oczyma. Złamał ślub nazireatu (szczególnie na skutek obcięcia włosów), co sprawiło, że moc Boża go opuściła.

Czytamy też, jak pewnego razu dostojnicy filistyńscy ucztowali ku czci bożka Dagona. Postanowili na dodatek naigrawać się z oślepionego Samsona. Przyprowadzono go z więzienia i wiele tysięcy ludzi napawało się jego opłakanym widokiem. Wtedy z pomocą przyszedł mały chłopiec, który prowadził dawnego mocarza. "I rzekł Samson do chłopca, który go trzymał za rękę: «Prowadź mnie i pozwól mi dotknąć kolumn, na których stoi dom, abym się o nie oparł»" (Sdz 16,26).

Samson poprosił go, aby ten pomógł mu oprzeć się rękoma o dwie kolumny. Tak też się stało. Już uprzednio Pan sprawił, że włosy Samsona odrosły i tym razem ku trwodze zebranych, na nowo silny Samson naruszył kolumny, a wraz z nimi cały budynek i "tych, których wówczas zabił sam ginąc, było więcej aniżeli tych, których pozabijał w czasie całego swego życia" (Sdz 16,30).

Jakże to piękna opowieść i jakże aktualna w życiu nas ludzi czasów współczesnych! W tej historii ważne jest znaczenie dosłowne: Pan przywrócił swoją łaskę mocarzowi, a ten wymierzył karę poganom, którzy czcili fałszywego bożka. Postawa Samsona objawia się jednak czasami w naszym życiu, gdy chadzamy swoimi drogami i właściwie na własne życzenie pakujemy się w tarapaty. Zdarza się, że człowiek upada tak nisko, że z mocarza ducha staje się pośmiewiskiem i narzędziem w szponach demonów. Co wtedy? Niejednokrotnie Pan wysyła wówczas takiego "małego chłopca", jakąś osobę, okoliczność, szansę - cokolwiek - którą będąc mocarzem człowiek być może gardził jako niewartą uwagi. Okazuje się jednak, że dzięki tej drobnostce człowiek nie tylko staje się znów sobą, wkracza na nowo na drogę swojego powołania, ale dodatkowo staje się jeszcze mocniejszy niż przedtem - wszak na koniec swojego życia Samson zabił więcej Filistynów niż za życia. Nawiązując do słów św. Pawła z Nowego Testamentu (por. 2 Kor 12,9), możemy powiedzieć, że w swojej niemocy Samson stał się jeszcze mocniejszy. Oto jest paradoks Bożej wszechmocy, dla której nieraz największe dno staje się pretekstem do szczególnie intensywnego działania. "Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20).

Na koniec równie ważna sprawa: no dobra, ale koniec końców Samson zginął, więc czy możemy tu mówić o happy endzie? Otóż możemy i to jeszcze możemy tu wyczuć bardzo nieśmiałą aluzję do największego HAPPY ENDU w dziejach! Czy pamiętamy Kto umarł na krzyżu, abyśmy mogli żyć wiecznie? Oczywiście, że tak - to Jezus Chrystus! Samson zginął poniekąd na skutek własnych grzechów, ale wybawił lud od Filistynów. Chrystus żadnego grzechu nie popełnił, ale wziął je na siebie (Jezus grzechem??? >>>) i zmartwychwstał. Samson był tylko człowiekiem, nie żadnym herosem czy Herkulesem i musiał czekać na zmartwychwstanie, które wysłużył dopiero nasz Pan Jezus Chrystus.

Czy my dostrzegamy w naszym życiu takich "małych chłopców", poprzez których Bóg pomaga nam powracać na drogi naszego powołania i chce coś przekazać albo obdarzyć łaską?

Jeśli tylko chcecie wesprzeć rozprzestrzenianie się Bożego Słowa, biblijne rabanowanie, polubcie i polećcie tego bloga innym. Dzięki.



Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

piątek, 16 lipca 2021

Proszę na Słowo #29 [16.07.2021]

Czytania z dnia wraz z komentarzami >>>

16 lipca 2021 - Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, rok B, I

Zapraszam na spotkanie ze Słowem Bożym. Jest to odcinek szczególny, bo dokładnie rok temu ta seria wystartowała >>>. A tu małe przypomnienie czym ta seria w ogóle jest >>>.

Matka Boża Szkaplerzna w Meksyku, Autorstwa Claire and Richard Stracke - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17459988


"Tak zaś spożywać go (baranka) będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana" (Wj 12,11)

Jak zapewne pamiętamy, w Ewangelii Pan Jezus powiedział do uczniów: "Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy" (Mt 10,10). Lubię sobie te dwa fragmenty zestawiać w całość i wtedy możemy odczytywać, że w Nowym Testamencie Bóg przysposabia człowieka do jeszcze większej ufności, aby jego zależność od rzeczy ziemskich była możliwie najmniejsza.

A na ile ja ufam Bogu i na ile czuję się zależny od Niego?

                    
"Cóż oddam Panu
za wszystko, co mi wyświadczył?" (Ps 116B(115),12)


W kontekście tego fragmentu skojarzyła mi się pieśń na podstawie wiersza Jana Kochanowskiego "Czego chcesz od nas, Panie". To jedna z moich ulubionych. To poniekąd dowód na to, że w życiu chrześcijanina liczy się przede wszystkim miłość i dlaczego akurat ona. Jest tak dlatego, że wszystko co mamy i czym jesteśmy, jest dziełem Boga. Toteż sami z siebie nic nie możemy uczynić (por. J 15,5), ale możemy (również dzięki Bożej łasce) odpowiadać miłością na miłość.

Jak się wyraża moje odpowiadanie na Bożą Miłość?

 

"Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat»." (Mt 12,1-2)

Ten fragment skojarzył mi się z Lb 20,14-21, gdzie opisano zakaz wydany przez Edomitów, którzy nie chcieli przepuścić przez swoje ziemie swych pobratymców Izraelitów. Hebrajczycy zmierzali z Egiptu do Kanaanu i z powodu zakazu Edomu, musieli spędzić dużo więcej czasu na pustyni idąc okrężną drogą do Ziemi Obiecanej. Izraelici przekonywali, że nie będą korzystać z edomskich winnic, a gdyby ewentualnie napili się edomskiej wody, zapłacą. Nawet i na to nie przystali mieszkańcy Edomu i wystawili przeciw nim zbrojny oddział. Faryzeusze trochę przypominają Edomitów, prawda? Zamiast ułatwić ludziom wejście do Królestwa Niebieskiego jak się im wydawało, ich liczne obostrzenia i przepisy Prawa powodowały coś zgoła odwrotnego - ludzie mieli utrudnione zadanie, bo nie mogli sprostać tak rygorystycznym wymaganiom i często gubili się w ich gąszczu (por. Mt 23,1-12).

A czy nie ma we mnie trochę z takiego faryzeusza, który czasami przypomina psa ogrodnika: sam nie wchodzi do ogrodu i jeszcze innym to utrudnia
 

 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

środa, 7 lipca 2021

#40 Kto służył żonie Naamana?

Drodzy mili moi! :)

Tak Wam posłodziłem trochę na początek tego 5. (mamy mały jubileusz :) sezonu wakacyjnej serii Pan Bóg na wakacjach. Szukaliśmy już Pana Boga w różnych miejscach na kuli ziemskiej w wymiarze widzialnym, szukaliśmy Go także w sferze duchowej, podążaliśmy ku Niemu za Matką Bożą i wreszcie odkrywaliśmy Go na trudnych kartach Biblii. W tym roku spróbujemy poszukać działania Boga w drugoplanowych, a nawet epizodycznych postaciach Pisma Świętego; prawdopodobnie weźmiemy dwie osoby ze Starego i dwie z Nowego Testamentu. Chciałbym, żeby skłoniło nas to do poszukiwania Pana nie tylko w czymś spektakularnym, ale także w sytuacjach, zdarzeniach i osobach pozornie prozaicznych i niewiele znaczących, choć w zamyśle Bożym są to nieraz potężne katalizatory Jego mocy.

Pieter de Grebber, Elizeusz odmawia przyjęcia darów Naamana, fot. wikimedia w domenie publicznej

Zaczynamy od 5 rozdziału 2 Księgi Królewskiej. Jest tam znane opowiadanie o uzdrowieniu wodza aramejskiego Naamana. Jak zawsze zachęcam Was do lektury tekstu, nad którym w danym tekście się pochylamy. W tym miejscu chciałbym jednak szczególnie zaakcentować postawę służącej żony Naamana; była to dziewczyna porwana przez Aramejczyków z ziemi Izraela. Była kobietą, służącą i to jeszcze cudzoziemką, więc jak na ówczesne standardy osobą niezwykle mało znaczącą. A co zrobił Pan Bóg? To właśnie poprzez nią skierował uwagę rodziny Naamana na proroka Elizeusza, który jak się później okazało, wyprosił u Boga łaskę uzdrowienia wodza z trądu. Może gdyby nie ta młoda Żydówka potężny wódz nie byłby w stanie nigdzie znaleźć ratunku?

W kontekście tego fragmentu miałem jeszcze jedno skojarzenie: Pan Jezus sługa umywający nogi Apostołom a służąca żony Naamana? Nie jest to zapewne jakieś super jednoznaczne i oczywiste porównanie, ale coś w tym jest. Skoro Żydówka służąca w domu Naamana była ważnym ogniwem w dystrybucji Bożej łaski, o ileż więcej łask płynie od samego Syna Bożego, sługi Pańskiego, Boga-Człowieka w jednej osobie.

Czy my dostrzegamy w naszym życiu takie "służące żony Naamana", poprzez które to Bóg nam służy i chce coś przekazać albo obdarzyć łaską?

Jeśli tylko chcecie wesprzeć rozprzestrzenianie się Bożego Słowa, biblijne rabanowanie, polubcie i polećcie tego bloga innym. Dzięki.



Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.