środa, 3 marca 2021

Wielki Post 2021 #2 | W oazę

 "Zadrżyj ziemio, przed obliczem Pana całej ziemi, przed obliczem Boga Jakuba, który zmienia opokę w oazę, a skałę w krynicę wody" (Ps 114<113 A>,7-8)


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Witajcie!

Przyszedł czas na drugi odcinek tegorocznego wielkopostnego rabanowania. Zachęcam do lektury poprzedniego, szczególnie tych czytelników, którzy nie wiedzą co jest naszym tegorocznym tematem przewodnim. Oto link:


Oto linki do poprzednich serii, gdybyście chcieli ewentualnie je wykorzystać, przeżywając tegoroczny Wielki Post:

 
 
 
A przed lekturą poniższego rozważania podobnie jak i przed wszystkimi tekstami na tym blogu, zachęcam do wczytania się w analizowany fragment Biblii. Po lekturze, szczególnie teraz w Wielkim Poście, zachęcam do modlitwy, medytacji nad psalmem.
 
Lars_Nissen, pixabay.com
 
Psalm 114 jest skondensowaną w 8 wersetach pochwałą Majestatu Boga i Jego potęgi, która tak wiele razy manifestowała się w dziejach Izraela, a w sposób szczególnie wyrazisty zwłaszcza w trakcie ich wyjścia z niewoli egipskiej. Czytamy m.in. o uległości świata przyrody wobec Mocy Tego, który ją stworzył i nad którą ma pełne panowanie, podobnie jak zresztą nad wszystkim. Przyroda, która tak często jawi się nam bardzo złowrogo, jak np. podczas potężnych burz albo silnych podmuchów wiatru, w odniesieniu do Boga nie ma żadnej mocy, ale jest Mu uległa. Pan Jezus w sposób wyrazisty uzmysłowił to uczniom np. w trakcie uciszania burzy na Jeziorze Galilejskim (por. Mt 8, 23-27; Mk 4,35-41; Łk 8,22-25).

Być może, śpiewając ten psalm w ramach Ostatniej Wieczerzy, Apostołowie z jednej strony wspominali dawne dzieje z historii Izraela, ale z drugiej przypominali sobie pełne mocy działanie Pana Jezusa, który chociażby poskromił burzę zagrażającą ich życiu w czasie podróży po jeziorze, o czym przed chwilą wspomnieliśmy.

A o czym myślał Pan Jezus? To jest właśnie temat przewodni tych naszych rozważań. Zapewne też wychwalał potęgę Ojca jako doskonały Człowiek, a jako Bóg pragnął jej jak najwięcej objawiać w życiu wierzących w Niego. Nie mogę się jednak oprzeć przypuszczeniu, że Chrystus, śpiewając ten psalm, kierował myśli jednak w nieco mniej dosłownym kierunku. Jego główną misją nie było wszak poskramianie sił przyrody, ale różnorodnych zawieruch, jakie nękały i nękają serce, wnętrze człowieka. Na tym wymiarze "burz" Jezusowi zapewne zdecydowanie bardziej zależy. W tym kontekście szczególnie wymowne są dwa ostatnie wersety psalmu, zacytowane we wstępie do tego tekstu. Jest tam mowa o drżeniu ziemi przed Majestatem Boga. Podobnie wszelkie moce i siły w sercu człowieka w konfrontacji z prawdziwym Bogiem muszą dać za wygraną, muszą okazać słabość. A tak na marginesie dodajmy, że ziemia zadrżała także w momencie śmierci Pana Jezusa na krzyżu, a więc również w tym wymiarze przyrodniczym natura zareagowała na śmierć Boga-Człowieka (por. Mt 27,51-52).

A na końcu jest mowa o obliczu Boga Jakuba, "który zmienia opokę w oazę, a skałę w krynicę wody" (Ps 114(113 A),8). Jestem przekonany, że Pan Jezus wtedy, w Wielki Czwartek, ale i teraz bardzo, ale to bardzo pragnie zmieniać twarde opoki naszych serc w życiodajne oazy i skały naszego wnętrza w krynice wody żywej (por. spotkanie Jezusa z Samarytanką i temat wody żywej; J 4,1-42). Nota bene w Gorzkich Żalach śpiewamy: "Uderz, Jezu, bez odwłoki, w twarde serc naszych opoki".

Ten obraz z opoką i oazą może nas podprowadzić do trzech innych. Gdy z opoki tworzy się oaza oznacza to, że coś kompletnie nieurodzajnego zmienia się w coś iście rajskiego. "Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" (Łk 1,37). Jeśli jednak oazę skojarzymy z czymś, co czasami jest ułudą dla wędrowca po pustyni, który widzi ją tylko oczyma wyobraźni, to wtedy przemiana opoki w oazę może doskonale symbolizować rozwiązanie jakiegoś problemu z Bożą Mocą - wcześniej mógł się on wydawać czymś absolutnie nie do ruszenia, ale gdy wkroczył w to Bóg, problem nie tylko zmienił się w coś lepszego, ale okazał się zwykłą fatamorganą, ułudą. Jednym z lepszych przykładów może być wieloletnia kłótnia, która po zażegnaniu nierzadko jaki się dawnym oponentom jako kompletny bezsens: "Po co było się spierać? Przecież przedmiot naszego sporu to była błahostka i nonsens!". I jeszcze coś. Czasami trzeba, żeby ktoś będący opoką w dobrym znaczeniu, np. św. Piotr jako opoka Kościoła, "zmiękczył" swoje serce, aby być bardziej elastycznym w danej sytuacji. Być duchowym twardzielem, to świetna sprawa, ale mieć jednocześnie duchową wrażliwość, to równie ważne.

Czy to wszystko nie jest powodem do uwielbienia Boga? Jeśli tylko masz przynajmniej chwilkę, uwielbij Boga za Jego uniżenie i wywyższenie nas. Możesz przeczytać też ten wpis >>>.

PS Jeśli chodzi o długość wpisu, miało być krócej jak ostatnio ;)
 
Pozdrawiam Was serdecznie i już zapraszam na kolejny wpis wielkopostny.
 
Fritz von Uhde, Ostatnia Wieczerza, wikimedia w domenie publicznej

Nie zapomnij jeszcze przez chwilę pomedytować nad powyższym psalmem!
 
PS 1 Uwaga: bonus dla chętnych :) Poniżej podrzucam Wam pomysł na przeżywanie każdego dnia tego świętego czasu w konkretnej intencji/intencjach. Tak było w zeszłym roku, ale jeśli tylko macie chęci, to gorąco zapraszam do tej inicjatywy również w tym roku.

Dlatego proponuję, żeby przykładowo poniedziałki Wielkiego Postu przeżywać w intencji nawrócenia nas wszystkich, szczególnie największych grzeszników i abyśmy jak najbardziej wedle Bożej woli przeżyli ten święty czas, soboty w intencjach bliskich Niepokalanemu Sercu Maryi, a piątki w duchu wynagrodzenia Panu Jezusowi (w pierwsze piątki szczególnie Jego Boskiemu Sercu) i z czystej miłości do Niego. A środy warto ofiarować ku czci św. Józefa, którego rok teraz przeżywamy.
 
Inne dni wedle uznania. Można też przeżywać jakieś dni za bliskich, np. o zdrowie dla kogoś.

Jeśli ktoś z Was chce przeżyć cały Wielki Post w jakiejś jednej konkretnej intencji, może ją ponawiać każdego dnia.

PS 2 :) Mała prośba do Was o udostępnienie tych wpisów innym. Może ktoś na tym skorzysta dzięki Tobie...?
 
PS 3 Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.
 

środa, 24 lutego 2021

Wielki Post 2021 #1 | Z gnoju

"Podnosi nędzarza z prochu i dźwiga z gnoju ubogiego" (Ps 113<112>,7)


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Kochane i Drodzy!

Pewną tradycją już stało się nasze wspólne rabanowanie m.in. w okresie Wielkiego Postu. W tym roku w ramach tej serii spotykamy się w 4. sezonie.

Oto linki do poprzednich, gdybyście chcieli ewentualnie je wykorzystać, przeżywając tegoroczny Wielki Post:

 
 
 
A co w tym roku? Pragnę Wam zaproponować 6-odcinkowy cykl zatytułowany "Śpiewający Pan Jezus". Nie wiem czy zdawaliście sobie z tego sprawę, ale Pan Jezus śpiewał i są na to dowody w Biblii. Może nieco tajemniczy termin Hallel oznacza (jak najczęściej jest to podawane) psalmy 113-118, odmawiane podczas wieczerzy paschalnej. A zatem możemy powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że te psalmy śpiewał także Jezus ze swoimi uczniami m.in. w trakcie słynnej Ostatniej Wieczerzy. "Po odśpiewaniu hymnu wyszli ku Górze Oliwnej" - czytamy np. u św. Mateusza (Mt 26,30).
 
Pomysł na ten cykl podrzucił mi, jak głęboko wierzę, Duch Święty w trakcie lektury tych psalmów. Zapraszam Was do zastanowienia się, co czuł Jezus modląc się każdym z tych psalmów w obliczu szybko zbliżającej się męki. Gorąco zachęcam, aby oprócz rozważania pomodlić się każdym z tych psalmów przed, a następnie nieco dłużej po każdym odcinku.
 
Gotowi? A zatem do dzieła!
 
„Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci, wikimedia (domena publiczna)

Psalm 113 rozpoczyna się od uwielbienia Pana Boga. Dla Jezusa była to zatem sposobność do uroczystego wyrażenia tego, czym żył najpełniej ze wszystkich ludzi w dziejach; był wszak Bogiem-Człowiekiem, Synem Boga Jedynego. I jest nim przecież ciągle i na wieki, nieustannie. Autor listu do Hebrajczyków napisał: "Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki" (Hbr 13,8). I chwała Mu za to!

Po kilku wersetach takiego opisu chwały i majestatu Boga nasza uwaga w psalmie 113 jest kierowana na fakt, iż Pan nie jest kimś, kto jest, bo jest i nic więcej. O nie! Bóg z góry spogląda na ziemię i nie jest Mu obojętny los człowieka.

Teraz następuje fragment, który chyba najmocniej zainspirował mnie do pisania tego cyklu: Bóg "podnosi nędzarza z prochu i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu" (Ps 113(112),7-8). Pierwsza część tego psalmu może nam się w pierwszym odruchu jawić (zupełnie stereotypowo i niesłusznie!) jakoś tak "starotestamentalnie", że to może Bóg jest taki w pewnym sensie trudno osiągalny, surowy, despotyczny władca, itp. Nic bardziej mylnego! Wszak właśnie w Chrystusie Bóg, Pan na Panami, zniżył się aż do gnoju, żeby nas z niego wydobyć! Czy to nie jest niezwykłe?! Przecież właśnie w Wielkim Poście szczególnie czcimy to schodzenie Boga do najgłębszych niskości, co się w teologii tak mądrze nazywa kenozą. W liście do Filipian czytamy: "Chrystus Jezus, istniejąc w postaci boskiej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie" (Flp 2,7).

Co mógł czuć Jezus modląc się tym psalmem w trakcie Ostatniej Wieczerzy? Może wdzięczność i radość, że choć czeka Go kaźń niewypowiedziana, dzięki temu Jego ukochane dzieci będą mogły, jeśli tylko zechcą, zasiąść wśród książąt, czyli zbawionych w niebie.

Już od wieków ludzie widzieli w Bogu kogoś takiego wbrew krzywdzącym i wypaczonym wizjom surowego Boga Starego Testamentu. Anna w 1 Księdze Samuela tak się modliła:
 
"Z pyłu podnosi biedaka,
z barłogu dźwiga nędzarza,
by go wśród możnych posadzić,
by dać mu tron zaszczytny.
Do Pana należą filary ziemi:
na nich świat położył" (1 Sm 2,8)
 
A to już fragment "Magnificatu" Maryi, czasami porównywanego z kantykiem Anny:
 
"Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych" (Łk 1,52)
 
Jezus to wszystko wiedział, to wszystko miał w głowie i mamy prawo sądzić, że radowała Go perspektywa najpełniejszego wypełnienia tych pięknych obrazów Boga, który po Nim samym najpełniej wyczuwała zapewne Jego Mama - Maryja.
 
Czy to wszystko nie jest powodem do uwielbienia Boga? Jeśli tylko masz przynajmniej chwilkę, uwielbij Boga za Jego uniżenie i wywyższenie nas. Możesz przeczytać też ten wpis >>>.
 
Antranias, pixabay.com
 
Nie zapomnij jeszcze przez chwilę pomedytować nad powyższym psalmem!
 
PS 1 Uwaga: bonus dla chętnych :) Poniżej podrzucam Wam pomysł na przeżywanie każdego dnia tego świętego czasu w konkretnej intencji/intencjach. Tak było w zeszłym roku, ale jeśli tylko macie chęci, to gorąco zapraszam do tej inicjatywy również w tym roku.

Dlatego proponuję, żeby przykładowo poniedziałki Wielkiego Postu przeżywać w intencji nawrócenia nas wszystkich, szczególnie największych grzeszników i abyśmy jak najbardziej wedle Bożej woli przeżyli ten święty czas, soboty w intencjach bliskich Niepokalanemu Sercu Maryi, a piątki w duchu wynagrodzenia Panu Jezusowi (w pierwsze piątki szczególnie Jego Boskiemu Sercu) i z czystej miłości do Niego. A środy warto ofiarować ku czci św. Józefa, którego rok teraz przeżywamy.
 
Inne dni wedle uznania. Można też przeżywać jakieś dni za bliskich, np. o zdrowie dla kogoś.

Jeśli ktoś z Was chce przeżyć cały Wielki Post w jakiejś jednej konkretnej intencji, może ją ponawiać każdego dnia.

To tyle w tym pierwszym, wprowadzającym wpisie. Kolejne będą zdecydowanie krótsze. Będą stanowić coś w rodzaju zachęty do kontynuacji obranej drogi przeżywania świętego czasu na bazie Pisma Świętego.

Pozdrawiam Was serdecznie i już zapraszam na kolejny wpis wielkopostny.

PS 2 :) Mała prośba do Was o udostępnienie tych wpisów innym. Może ktoś na tym skorzysta dzięki Tobie...?
 
PS 3 Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.
 

wtorek, 16 lutego 2021

Proszę na Słowo #24 [16.02.2021]

 Czytania z dnia wraz z komentarzami >>> 


16 lutego 2021 - Dzień powszedni VI tygodnia zwykłego, rok B, I

Zapraszam na szybkie spotkanie ze Słowem Bożym z dnia.
 
fot. fethiopia, pixabay,com


"Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie, ale z tobą zawrę przymierze. Wejdź przeto do arki z synami twymi, z żoną i z żonami twych synów" (Rdz 6,17-18)
 

W tym tekście pięknie pobrzmiewa Miłosierdzie Boże, jakie okazuje On tym, którzy szczerze Go kochają, a także Boża Sprawiedliwość, która sprawia, że kara spotyka tych, którzy nie chcą się nawrócić. Widać tutaj jednak coś jeszcze, może nie na pierwszy rzut oka: to ogromna odpowiedzialność człowieka - zauważmy, że razem z ludźmi zginęło mnóstwo zwierząt i roślin. Polecenie Boga (por. Rdz 1,28), aby ludzie czynili sobie ziemię poddaną, nie była czczą gadaniną, ale szczerą prawdą. Grzech człowieka, jako istoty rozumnej, pociąga z sobą także konsekwencje dla całego stworzenia. Doprawdy, wielka to odpowiedzialność...

                     

"Niech Pan udzieli mocy swojemu ludowi,
niech Pan błogosławi swój lud, darząc go pokojem" (Ps 29,11)


Pan Bóg nie czerpie satysfakcji z cierpienia i kar, jakie ponosi człowiek. Bóg najpełniej realizuje się w błogosławieniu i taki Jego obraz najgłębiej ukryty jest w człowieku, pokryty nieraz bardzo grubą warstwą uprzedzeń, grzechów, słabości i fałszywych przekonań.

 

"Oni (Apostołowie) zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba" (Mk 8,16)

Jedna z najbardziej zadziwiających (negatywnie) scen Nowego Testamentu: dopiero co Pan Jezus rozmnożył cudownie chleby, a teraz Jego uczniowie strzelają fochy, bo wzięli do łodzi tylko jeden bochenek. Wszak śmierć głodowa chyba im nie groziła, więc skąd takie zniecierpliwienie? Może ta sytuacja uczy nas, że czasami brak nam wiary w prozaicznych wydarzeniach dnia codziennego? Wierzymy, gdy dzieją się wielkie rzeczy, ale gdy napotkamy jakąś trudność w życiu codziennym, obrażamy się na Boga i wszystkich dokonała...
 

 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

sobota, 16 stycznia 2021

Proszę na Słowo #23 [16.01.2021]

 Czytania z dnia wraz z komentarzami >>> 


16 stycznia 2021 - Dzień powszedni albo wspomnienie NMP w sobotę, rok B, I

Właśnie rozpoczynamy 2. sezon serii "Proszę na Słowo"! W sprawie szczegółów dotyczących cyklu zapraszam do lektury wpisu >>>
 
 
Mateusz Ewangelista z „Ewangeliarza Ebbona" (IX wiek), wikimedia w domenie publicznej


"Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili" (Hbr 4,16)
 
Co może być tą "stosowną chwilą"? Pewnie takich ważnych sytuacji, kiedy potrzebujemy w życiu szczególnie wiele Bożej łaski i pomocy, jest sporo. Niemniej tym absolutnie najważniejszym momentem jest przejście każdego z nas do wieczności - śmierć. Czy myślę o tej "stosownej chwili"? Lękam się czy nie mogę doczekać? Czy proszę Boga, abym był dobrze przygotowany na ten moment? Prośmy Pana szczególnie przez przyczynę Matki Bożej i św. Józefa, aby to przejście było dla nas okazją do radosnego spotkania z Mistrzem. Czyż tak nie powinniśmy czynić jak najczęściej?

                     

"bojaźń Pańska szczera, trwająca na wieki;
sądy Pańskie prawdziwe, wszystkie razem są słuszne" (Ps 19,10)


Tak, sądy Pana są słuszne. Być może szczególnie jednak dotarło do nas określenie: "wszystkie razem są słuszne". To prawda, że każdy z osobna sąd Pański jest słuszny i wobec tego wszystkie razem również. Trzeba nam jednak o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy ktoś skupia się na jakimś jednym Bożym sądzie i docieka rzekomej niesłuszności takiego postanowienia. Być może dobrą odpowiedzią na taki zarzut nie będzie obalanie stanowiska takiej osoby, ale zwrócenie jej uwagi na całość: "popatrz, oto inne przykłady sądów Bożych; wszystkie razem; zobacz, jaka słuszność z nich emanuje". Czasem warto popatrzyć szerzej, czyż nie tak?

 

"Potem (Jezus) wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał" (Mk 2,13)

Miłosierna inicjatywa Boga - to Jezus wychodzi jako pierwszy; potem przychodzą do niego inni, w tym celnicy i grzesznicy. Potem znów Jezus przechodził i powołał celnika Lewiego (Mateusza). Znów to On był jako pierwszy w ruchu, a Lewi siedział. Następnie znów to Jezus poszedł do grzeszników w gościnę - po raz kolejny inicjatywa Jezusa, której bynajmniej nie zamierzali podejmować zapatrzeni w swoją doskonałość faryzeusze. Czy dziękuję Bogu za Jego inicjatywę, czy na nią pozytywnie odpowiadam, czy raczej skupiam się tylko na sobie lub maksymalnie na słabościach innych?
 

 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami, udostępnijcie też innym.

sobota, 9 stycznia 2021

#15 radośnik Bóg: last Christmas I gave you my heart


„Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga»” (J 6, 67-69)


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Kochani! 

Wraz z tym wpisem rozpoczynamy kolejny rok kalendarzowy na Biblijnym Rabanie, choć nie nowy sezon, bo ten, jak może wiecie albo nie, zaczyna się co roku w pierwszą niedzielę Adwentu. To jeszcze raz błogosławionego roku 2021 dla wszystkich i jedziemy z radośnikowym wpisem, który mamy na inaugurację.
 
Jestem przekonany, że powyższy cytat z Ewangelii wg św. Jana jest bardzo na czasie szczególnie w kontekście dramatycznych wydarzeń końcówki roku 2020. Chodzi o stosunkowo liczne przypadki apostazji w Polsce, czyli oficjalnego odejścia od Kościoła. Jezus wypowiedział powyższe słowa w kontekście tego, jak zareagowali liczni ludzie na Jego tzw. mowę eucharystyczną. Piotr jednak wytrwał, nie odszedł i stał się opoką Kościoła. Podobną postawą wykazała się zdecydowana większość Apostołów. Takie pytanie stawia Chrystus również nam tu i teraz.
 
No dobra, ktoś może powie, ale ten wpis jest z serii radośnik, a jaki tu powód do radości, skoro wielu katolików opuściło Matkę Kościół, a tym samym Chrystusa? Może niektóre takie osoby odczuwają złudną radość z rzekomej wolności jaką odzyskali po wyjściu z Kościoła, ale to tylko ułuda... Gdzie zatem szukać radości? Odpowiedź jest prosta - w wierze w Boga.
 
 
Pezibear, Pixabay.com

Jakoś tak mnie ostatnimi czasy naszło, żeby znów podkreślić potrzebę radości z tego, że wierzę, z tego, że razem wierzymy, i kolejny rok rozpoczynamy w Imię Boże. Tylko tutaj trzeba uważać, bo można popaść w dwie skrajności, a jak to ze skrajnościami bywa, lubią być niebezpieczne.
 
Pierwsza niewłaściwa postawa to pycha, że ja to jestem lepszy, bo wierzę, a ci, którzy odeszli, są kompletnie do niczego, bo odpadli od Chrystusowego krzewu winnego >>>. Żeby było ciekawiej, przed taką postawą przestrzega sam Chrystus we fragmencie bardzo bliskim zacytowanemu na wstępie: "Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca" (J 6, 65). Jeśli zatem wierzymy to nie na mocy własnych zasług, ale powinniśmy Panu dziękować za tę łaskę, bo wiara jest łaską. Jest też decyzją, ale o tym nieco później.
 
Druga niebezpieczna postawa polega na fałszywym umniejszaniu swojej wiary i uznawaniu jej w jakimś tam sensie za bezsensowne postępowanie niewarte zachodu. Tymczasem nawet jeśli nasza wiara byłaby jak ta, którą posiada ziarnko gorczycy, czyli taki malutki byt, bylibyśmy zwycięzcami przenoszącymi drzewa i góry (por. Łk 17,6). Może właśnie na początku nowego roku trzeba się tak po prostu ucieszyć, że wierzę i na tej bazie, choćby najmniejszej, dalej budować i tę wiarę wznosić pod niebiosa?
 
Wiara jest nie tylko łaską, ale także decyzją, czyli również czymś bardzo konkretnym. Ostatnio jakoś tak szczególnie ta prawda chodziła mi po głowie. Oczywiście najczęściej nie wystarczy tę decyzję podjąć raz i po sprawie, ale każdego dnia trzeba ją podejmować na nowo albo przynajmniej w niej się utwierdzać. Wiara, zdaje się, nie jest w swej istocie pewnością, bo wtedy nie byłaby do końca wiarą, prawda? Chrystus mówił nie o pewności, ale wierze, a zatem pośród nieraz życiowych wichrów kluczowe nie jest życie w ciągłej pewności (choć oczywiście jest to przepiękna sprawa, o którą stosunkowo łatwo, gdy w życiu wszystko się układa; pewność jest czymś w rodzaju korony wiary, jej celu i wypełnienia, choć dla większości wierzących nastąpi to dopiero w Niebie), ale trwanie w decyzji, niczym św. Piotr: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga". Czyż taka najwspanialsza decyzja trwania przy Bogu mimo wszystko nie jest powodem do niekończącej się radości i dziękczynienia względem Niego?
 
Na koniec tego wpisu chciałbym się jeszcze odnieść do często słyszanej w czasie bożonarodzeniowym piosenki "Last Christmas". Pewnie dobrze wiemy, że jej początkowe słowa brzmią w tłumaczeniu na polski następująco: "W ostatnie Święta oddałem ci swoje serce, ale już kolejnego dnia zwróciłaś mi je". Tego typu wątek dosłownie damsko-męski przewija się przez ten utwór. A co, gdyby  ten przekaz odczytać tak bardzo duchowo, w kontekście relacji Pana Boga z człowiekiem? Pan Jezus dał nam Swoje Serce szczególnie w dniu Bożego Narodzenia; nawet więcej: dał się nam cały wtedy, gdy przyjął ludzkie ciało w momencie poczęcia, a potem urodził się w Betlejem. A wreszcie daje się nam cały w Eucharystii. Jakże często dzieje się tak, że ktoś spowiada się przed Świętami, raz lub dwa przyjmuje Pana Jezusa do serca, a potem zaraz zwraca Boskie Serce Chrystusowi niejako mówiąc, że nie jest Ono już potrzebne; i tak... do kolejnych dużych Świąt. Oczywiście nie da się bezpośrednio przenieść piosenki Wham! na płaszczyznę duchową, niemniej jednak można wiele z niej wydobyć i wiele się nauczyć, jak bardzo nieraz ranimy Pana.
 
 
A tak w ogóle odpowiedzmy sobie szczerze: kiedy ostatnio tak naprawdę ucieszyłem się wiarą?   


Jak zawsze z góry Bóg zapłać Wam za pomoc w rabanowaniu. Mogę na Was liczyć, na Ciebie, która/który czyta ten tekst, prawda? Super, że jesteście.

Poprzedni wpis na radośniku >>>
 
Cytat na dzisiaj:  

"W naszym najsłodszym Panu najradośniejszych świąt (my sparafrazujmy: roku) w których Syn Boży nas odkupił (my uczyńmy parafrazę: roku, który dał nam Pan) i zdobył nas dla Ojca. Oby spodobało się Bogu zachować Cię w Jego świętej miłości i sprawić, abyś zawsze rozwijał się w królowej cnót, w świętej serafickiej miłości, która jest w dwójnasób chrześcijańska" (@zOjcemPio, Twitter)

A jak Ty osobiście rozumiesz powyższy cytat?
 
 

PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa, Maryi i św. Józefa, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać. 

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami.

środa, 30 grudnia 2020

#20 Niespodzianka z przestrogą: strzeżmy się krzywych zwierciadeł!


Witam wszystkich bardzo serdecznie w pierwszym wpisie 5. sezonu Niespodzianek, a jednocześnie w ostatnim tekście blogowym w roku kalendarzowym 2020. Pomyślałem, że dziś podzielę się z Wami pewną wizją... Od razu zaznaczam, że nie miałem żadnego objawienia sensu stricto ;) W każdym razie wierzę, że jak zawsze Duch Święty maczał w tym swój Boży palec.

fot. qimono, pixabay.com
 

Pewnego razu oglądając pewien filmik dotyczący czterech Ewangelii, zainteresowałem się szczególnie sposobem, w jaki autorzy tego nagrania tłumaczyli podobieństwa i różnice w pismach czterech Ewangelistów. Porównali je do budynku, którego każda ze ścian ma nieco inny wygląd. Jeśli patrzymy na jedną ze ścian widzimy tylko pewien wycinek. Jeśli patrzymy z innej strony budowli, dostrzegamy inny jej obraz. Jednakże w każdym z czterech przypadków mamy do czynienia z jednym i tym samym domem. Jakże to pięknie można wykorzystać do zrozumienia wiary jako całości!

Chyba dla nikogo z nas nie jest zagadką, że my chrześcijanie różnimy się w wielu sprawach i to nawet w ramach jednego wyznania, choć oczywiście w tym wypadku nie są to sprawy najwyższej rangi. Tak czy inaczej różnimy się i zawstydza nas, a jednocześnie stawia wyzwanie, modlitwa Pana Jezus o to, abyśmy byli jedno (por. J 17). Jedność Trójcy Przenajświętszej jest dla nas wszystkich pewnym ideałem, do którego musimy zdążać, chociaż jest to wzór nieosiągalny. Niemniej jednak posługując się obrazem różnych stron budynku możemy i powinniśmy robić to, co możemy. A możemy wiele i często bezsensownie kruszymy kopie między sobą, podczas gdy tak naprawdę dążymy do tego samego celu.

Gdy się tak rozejrzymy po świecie nas otaczającym i po internecie okaże się, że wśród wierzących mamy tych bardziej konserwatywnych i tych bardziej liberalnych; mamy tych, którzy kładą nacisk na jedną duchowość i mamy tych, którzy podkreślają inną; mamy tych, którzy odnoszą się bardziej do Bożej sprawiedliwości i mamy tych, którzy więcej mówią i piszą o Bożym Miłosierdziu. Każdy z tych punktów widzenia, jeśli oczywiście nie wychodzi w jakimś aspekcie poza nauczanie Kościoła, jest swego rodzaju patrzeniem na wiarę z określonego punktu widzenia, a nawiązując do tej analogii z budynkiem - wszyscy oni patrzą na jakąś konkretną jego stronę, co nie oznacza, że pozostałe nie istnieją lub są gorsze. Jeśli ktoś natomiast, nie daj, Panie Boże, wykracza poza nauczanie Kościoła, taki człowiek już jest na tyle daleko, że nie widzi budowli albo nie patrzy na budynek, albo też patrzy na niego przez krzywe zwierciadło.

I tu jest miejsce na przestrogę: wystrzegajmy się krzywych zwierciadeł, którymi jakże często posługuje się nasz wspólny wróg - diabeł lub ludzie przez niego zwiedzeni. Jeśli nawet patrzymy na budynek, ale takie zwierciadło przesłania nam pole widzenia istnieje niesłychanie poważne ryzyko, że pobłądzimy w wierze my sami i jeszcze pociągniemy za sobą tych, których nakłonimy do patrzenia przez takie samo zwierciadło. Diabeł nie może zniszczyć budynku-Kościoła-Nieba, bo jest on dla niego niedostępny jak to zapowiedział Pan, ale może podkładać krzywe zwierciadła, które są jak wiemy bardzo niebezpieczne dla naszego postrzegania Boga, wiary i świata.

Jeśli jednak patrzymy w dobrym kierunku i naszego wzroku nic nie przysłania, jesteśmy na odpowiedniej drodze, bo widzimy którąś ze ścian budynku. Tylko Bóg widzi je wszystko jednakowo jasno w całości, jednocześnie ze wszystkich kierunków.

Czy któraś z tych dróg jest pewniejsza lub łatwiejsza? Jako katolik powiem, że taką drogą jest droga wiary katolickiej, bo w Kościele katolickim jest pełnia sakramentów i pełnia zbawienia. Moim zdaniem o ile wszystkimi drogami możemy trafić do celu, do budynku, czyli Nieba, o tyle mnie osobiście i zdecydowanie nie tylko mnie, ale wielu zdecydowanie bardziej mądrzejszym ode mnie, najpewniejsza wydaje się droga Maryjna, jedna z najbardziej wyjątkowych zwłaszcza w wierze katolickiej. Lubię sobie wyobrażać, że Maryja stoi przed samym wejściem do Nieba i ci, którzy zmierzają prosto w jej kierunku, mają najłatwiejszą drogę do zbawienia. Taką drogę wiary wybrał wielki patron tego roku, św. Jan Paweł II, którego 100. rocznicę urodzin w tym roku przeżywaliśmy. Niech ten wpis będzie też hołdem Jemu złożonym i Jego podejściu do Bożych spraw.

fot. uroburos, pixabay.com
 

Dlaczego zatem nie wybrać drogi, którą szła Matka Pana Jezusa i Osoba po Chrystusie najbardziej wspaniała jaka kiedykolwiek stąpała po ziemi?

Niech zatem to pytanie i powyższy obraz towarzyszy nam w przyszłym roku i zawsze, dopóki będzie nam dane pielgrzymować po ziemi. Ciekaw jestem Waszych opinii. Zostawcie jakiś komentarz. Podajcie dalej, jeśli taka wizja Wam się podoba.

Zakończmy słowami modlitwy Pana Jezusa, które niech będą również naszą modlitwą: "Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś" (J 17,23).

Miejcie się, miejmy się wszyscy najlepiej w Nowym Roku i przeżyjmy go jak najlepiej, coraz bardziej kochając Słowo Boże i będąc Jego apostołami.

Do siego, Bożego roku!

 
PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać.

Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami.

środa, 23 grudnia 2020

Adwent 2020 #4 | Idzie, idzie, nowe Życie!


Boże, ale i moje Narodzenie


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Czas na czwarty i ostatni odcinek tegorocznej adwentowej serii "JP2 Raban" >>>. Serdecznie zapraszam!

fot. falco, pixabay.com

Cytat z JP2: 
 
"Cały Nowy Testament jest hymnem na cześć nowego życia dla tego, kto wierzy w Chrystusa i żyje w Jego słowach"


Teraz zapraszam Cię do zapoznania się z dzisiejszymi czytaniami (trochę tak jak np. w serii "Proszę na Słowo" >>>), nawet jeśli już byłeś/będziesz na Eucharystii.

 
Zadanie na Adwent:
 
Teraz zabierz trzy poniższe pytania na modlitwę i posiedź z nimi przy pustym jeszcze żłóbku:

- do pierwszego czytania

Na ile przyjmuję za pewnik to, że przychodzący Jezus jest jednocześnie Bogiem doskonale Miłosiernym i doskonale Sprawiedliwym i jak to rozumiem...?

- do psalmu
 
Czy czuję się wystarczająco zaszczycony tym, że Pan powierza mi swoje zamiary i objawia mi swoje przymierze, jeśli tylko jestem Jego czcicielem...?

- do Ewangelii
 
Czy staram się podobnie jak Maryja we wszystkim widzieć przejawy nowego Życia Bożego, które Pan nam przynosi choćby w dniu swojego Narodzenia...?

Wierzę, że już za rok spotkamy się w kolejnej adwentowej serii :)

Wpis, który właśnie przeczytałeś, jest prawdopodobnie ostatnim lub przedostatnim tekstem na tym blogu w tym roku kalendarzowym. Tak czy inaczej przyjmijcie najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych i błogosławionych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego nowego roku 2021, aby był to także czas wzrostu naszej miłości do Chrystusa, Bożego Słowa, i Maryi, Szafarki łask Bożych, a także św. Józefa, Stróża Słowa. Miejcie się najlepiej! 

fot. congerdesign, pixabay.com

 
PS Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną we wpisie nr 200 >>> pod tym i każdym następnym wpisem znajdziecie zachętę do modlitwy dowolną modlitwą, jeśli możesz to najlepiej Eucharystią, Różańcem św. lub Koronką albo przynajmniej krótkim "Zdrowaś Maryjo"; ale proszę Cię: choć trochę się pomódl! Pomódlmy się w intencjach Pana Jezusa i Maryi, bo oni wiedzą, co w danym momencie jest najlepsze.

Zapraszam też serdecznie na profile społecznościowe, np. Biblia i Historia. 8 grudnia 2018 r. wystartował InBiRR – Internetowo-Biblijne Róże Różańcowe. Zachęcam Was do wspólnej modlitwy.

Wpis to przede wszystkim Słowo, modlitwa to modlitwa. Pozostał jeszcze czyn. Oczywiście wierzę i mam nadzieję, że każdy wpis jest zachętą do zmiany na lepsze czegoś w czynach, ale poczułem przynaglenie, żeby pod każdym wpisem podrzucać Wam jakąś inicjatywę związaną z szeroko pojętym Słowem Bożym, np. jego głoszenie, co jest bardzo bliskie idei biblijnego rabanowania. Gorąco zachęcam: pomóżmy!

Link do akcji, którą można wesprzeć >>>.

Jeśli przeczytałeś powyższy tekst przynajmniej się pomódl; jeśli możesz, pomóż też materialnie.

Bardzo Cię o to proszę.

Za wszystko serdeczne Bóg zapłać.

Poprzednie wpisy z serii:

Adwent 2020 #3 | A teraz posłuchaj >>>

Adwent 2020 #2 | Już trzeba rodzić... >>>

Adwent 2020 #1 | Pielgrzymi Pisma Świętego >>>

Zachęcam również do lektury adwentowych serii z lat minionych:


 
 
cyt. z JP2 za sp2laskarzew.pl 
 
Nie jestem biblistą i nie traktujcie proszę moich refleksji jako oficjalnej wykładni Kościoła, niemniej pragnę całym sercem i tak staram się czynić, aby moje przemyślenia wpisywały się w nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego. Głęboko wierzę, że w rozważaniach pomaga i inspiruje Duch Święty.

Podzielcie się w komentarzach własnymi przemyśleniami.